Autor : Agnieszka Paculanka
2026-05-06 18:15
Dzisiaj rozpoczął się w Bydgoszczy 39. Zjazd Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc. - Przez najbliższe cztery dni, aż do soboty, Bydgoszcz staje się ogólnopolskim centrum wiedzy o pulmonologii - mówi dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska, Prezes Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc, podczas rozpoczynającej zjazd konferencji prasowej.
- Tegoroczne spotkanie ma charakter szczególny, ponieważ ten rok ogłosiliśmy Rokiem Przewlekłej Obturacyjnej Choroby Płuc. Jednocześnie świętujemy jubileusz stulecia naszego czasopisma naukowego Advances in Respiratory Medicine, które od wieku pozostaje kluczowym nośnikiem najnowszej wiedzy medycznej w naszej dziedzinie - mówiła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska podczas rozpoczynającej zjazd konferencji prasowej. Podkreśliła, że skala tegorocznej edycji jest imponująca: - Gościmy ponad 960 uczestników oraz 200 wykładowców. W programie znalazło się 77 sesji, obejmujących doniesienia oryginalne, prezentacje przypadków klinicznych oraz praktyczne warsztaty.
Podczas zjazdu eksperci skupią się na najważniejszych wyzwaniach współczesnej pulmonologii, szczególną uwagę poświęcając przyczynom poszczególnych chorób.
- Nie możemy ignorować faktu, że w Polsce wciąż pali 9 mln osób, dlatego kluczowym tematem jest pomoc w wychodzeniu z nałogu tytoniowego. Równie istotny jest wpływ zanieczyszczenia powietrza na zdrowie publiczne - poświęcamy temu zagadnieniu specjalne sesje, gdyż smog jest bezpośrednią przyczyną rozwoju POChP oraz nowotworów - podkreślała dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska. O czym jeszcze będą debatować eksperci?
Rak płuca jest tak w Polsce, jak i na świecie, najczęstszą przyczyną zgonów nowotworowych oraz jednym z najczęściej diagnozowanych nowotworów (ok. 22-23,5 tys. zachorowań rocznie w Polsce). Chorują przede wszystkim mężczyźni, ale od kilku lat widoczna jest wyraźna tendencja wzrostu zachorowań również wśród kobiet. Dzięki postępowi w medycynie odpowiednio wcześnie wykryty nowotwór płuc może stać się chorobą przewlekłą.
- Jednak aby móc wcześniej wykryć raka płuc, należy też zawczasu pomyśleć o tym, że może on zagrażać naszemu pacjentowi. Nie może być tak, że przychodzi on do nas już z dolegliwościami bólowymi czy krwiopluciem. Konieczne jest, byśmy ten nowotwór wykrywali wcześniej, choćby dzięki zlecaniu niskodawkowej tomografii komputerowej. Jednak tu pojawia się kolejny problem, związany ze zbyt długim oczekiwaniem na opis badania, który obecnie potrafi trwać miesiąc czy nawet 6 tygodni, co nas bardzo martwi - mówił prof. dr hab. n. med. Wojciech Naumnik, kierownik I Kliniki Chorób Płuc i Gruźlicy Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, konsultant wojewódzki w dziedzinie chorób płuc.
Ekspert wyjaśniał też, że równie istotne znaczenie w przypadku raka płuca mają badania molekularne i genetyczne, bo to od ich wyniku bardzo często jest uzależnione dalsze postępowanie terapeutyczne i możliwość zastosowania nowoczesnych terapii celowanych czy immunoterapii.
- Dla pacjenta najlepsze jest leczenie radykalne, czyli operacyjne usunięcie nowotworu, co warunkuje całkowite wyleczenie, jednak w Polsce dotyczy to wciąż zbyt małej liczby pacjentów. Dlatego tak ważna jest wczesna i szybka diagnostyka. Obecnie większość oddziałów pulmonologicznych wypełniają pacjenci z rakiem płuca, a ich opóźniająca się diagnostyka budzi w nas ogromny niepokój, bo przekłada się na ich szanse przeżycia. Dlatego tak bardzo staramy się, by zmienić tę sytuację - podkreślił prof. dr hab. n. med. Wojciech Naumnik.
Przewlekła obturacyjna choroba płuc jest drugą po nadciśnieniu tętniczym najczęstszą chorobą przewlekłą w Polsce, na którą cierpi ponad dwa miliony osób.
- Niestety skala niedodiagnozowania jest ogromna, ponieważ niemal 700 tysięcy chorych nie ma postawionego rozpoznania, co czyni z późnego wykrywania jeden z największych problemów polskiej pulmonologii - mówiła dr Małgorzata Czajkowska-Malinowska. Ekspertka zwróciła uwagę na ścisłą zależność między POChP a rakiem płuca, wskazując, że choroba ta stanowi niezależny czynnik ryzyka nowotworu, co sprawia, że pacjenci z tej grupy wymagają szczególnej czujności onkologicznej i wczesnej diagnostyki. Bieżący rok określła mianem przełomowego, ponieważ w leczeniu POChP pojawiają się nowoczesne terapie biologiczne. Choć ta innowacyjna metoda nie będzie przeznaczona dla wszystkich, daje ona ogromną nadzieję wybranej grupie pacjentów, u których dotychczasowe leczenie było niewystarczające, co stanowi ogromny postęp w opiece nad chorymi poza samym obszarem onkologii.
Choroby śródmiąższowe płuc stanowią bardzo dużą i zróżnicowaną grupę obejmującą kilkaset jednostek chorobowych. Ich cechą wspólną jest lokalizacja procesu chorobowego w najbardziej obwodowej części układu oddechowego, czyli w pęcherzykach płucnych oraz w przestrzeniach znajdujących się pomiędzy pęcherzykami a najdrobniejszymi naczyniami krwionośnymi.
- Najgroźniejsze są te, które przebiegają z włóknieniem, a szczególnie te, w których włóknienie ma charakter postępujący. Przykładem takiej choroby jest idiopatyczne włóknienie płuc (IPF). Jest to niezwykle poważna choroba, w której mediana przeżycia wynosi od 3 do 5 lat od momentu rozpoznania, co jest wynikiem porównywalnym do wielu najczęstszych nowotworów - mówił prof. dr hab. n. med. Wojciech Piotrowski, kierownik Oddziału Klinicznego Pneumonologii USK Nr 1, Kierownik Kliniki Pneumonologii UM w Łodzi.
Zdaniem eksperta głównym wyzwaniem w walce z tymi chorobami jest opóźnione rozpoznanie, wynikające z faktu, że ich objawy są bardzo niespecyficzne i niemal identyczne, jak w innych przewlekłych chorobach układu oddechowego czy niewydolności serca. To powoduje, że pacjenci często zbyt późno trafiają do specjalistycznych ośrodków zajmujących się diagnostyką i leczeniem IPF. Profesor zaznaczył, że choć poszczególne jednostki chorobowe spełniają kryteria chorób rzadkich, to jako cała grupa stanowią one bardzo istotną i coraz ważniejszą część medycyny.
- Nasze zainteresowanie tymi chorobami rośnie, ponieważ zaczynamy dysponować coraz większą ilością leków, którymi możemy leczyć. I choć całkowite wyleczenie tych chorób jest prawdopodobnie celem nierealnym, to wprowadzone terapie pozwalają na skuteczne spowolnienie progresji choroby, dzięki czemu pacjenci mogą żyć dłużej. Cały czas trwają też badania nad kolejnymi terapiami, które będą coraz bardziej efektywne - podsumował prof. dr hab. n. med. Wojciech Piotrowski.
- Bardzo często pojawia się w mediach informacja, że w związku z konfliktem zbrojnym toczącym się w Europie, wróciła gruźlica. Otóż gruźlica nie wróciła. Gruźlica jest i zdecydowanie jeszcze długo z nami będzie - stwierdziła prof. dr hab. n. med. Ewa Augustynowicz-Kopeć, dyrektor Instytutu Gruźlicy i Chorób Płuc w Warszawie, koordynator Krajowego Referencyjnego Laboratorium Prątka, konsultant wojewódzka w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej.
Ekspertka przytoczyła statystyki, z których wynika, że każdego roku na świecie na gruźlicę zapada ok. 10 mln osób, z czego 1,5 mln umiera, dodając jednocześnie, że sytuacja w Polsce systematycznie się poprawia, a wskaźnik zapadalności zbliża się do poziomu 10 na 100 tys. mieszkańców, co jest uznawane za wartość bezpieczną.
- W Europie problemem jest gruźlica wielolekooporna. Choć Europa stanowi jedynie 2 proc. ogólnej populacji chorych na gruźlicę, to w przypadku jej formy wielolekoopornej region ten odpowiada za aż 20 proc. światowej zapadalności. W związku z masową migracją z krajów o wysokich wskaźnikach zachorowań, Instytut Gruźlicy we współpracy ze Światową Organizacją Zdrowia i Lekarzami Bez Granic podjął się programu leczenia chorych w warunkach ambulatoryjnych - wyjaśniała prof. dr hab. n. med. Ewa Augustynowicz-Kopeć. - Dzięki temu w Polsce możliwe stało się stosowanie znacznie krótszych schematów leczenia, które trwają 6 miesięcy zamiast dotychczasowych 18.
Historia czasopisma, obecnie znanego jako Advanced Respiratory Medicine (wcześniej jako Pneumonologia i Alergologia Polska), jest dłuższa niż historia samego Polskiego Towarzystwa Chorób Płuc - sięga roku 1909.
- Zaczynaliśmy od walki z gruźlicą, która była medycznym problemem numer jeden, by wraz z ewolucją medycyny stać się pismem naukowym zajmującym się astmą, POChP i nowotworami. Dziś jesteśmy pismem całkowicie anglojęzycznym i globalnym - autorzy z Polski stanowią mniej niż 10 proc. publikujących. Wskaźnik CiteScore (Elsevier) wzrósł z poziomu 1,0 w 2020 roku do aktualnej predykcji wynoszącej 4,5. Z kolei nasz Impact Factor (Clarivate) wzrósł w ostatnim czasie z 1,8 do poziomu 2,3, co pozwoliło nam awansować do prestiżowego kwartyla Q2 w kategorii chorób układu oddechowego - mówił prof. dr hab. n. med. Adam Barczyk z Katedry i Kliniki Pneumonologii Wydziału Nauk Medycznych w Katowicach, który w tym roku obejmuje przewodnictwo w Polskim Towarzystwie Chorób Płuc oraz pełni funkcję redaktora naczelnego Advanced Respiratory Medicine.
Jednocześnie prof. Barczyk wyraził zaniepokojenie, że nauka jest w Polsce często traktowana drugorzędnie wobec ochrony zdrowia czy edukacji, co przekłada się na niską wycenę punktową czasopisma przez ministerstwo. Zaznaczył, że obecna ocena na poziomie 40 punktów jest krzywdząca i sprawia, że polscy naukowcy rzadziej wybierają to pismo, mimo jego wysokiej pozycji międzynarodowej. Zaapelował o sprawiedliwą i nową wycenę wskaźników naukowych, aby polscy badacze byli bardziej zmotywowani do publikowania swoich prac w tym prestiżowym tytule.
Przeczytaj także:
WHO zmienia zasady diagnostyki gruźlicy. Będą prostsze testy
Choroby płuc: jak diagnozować POChP? Jak leczyć? Co się zmienia?
Partnerzy serwisu