Autor : Marta Markiewicz
2020-12-07 10:01
Grupa przedstawicieli nauki oraz medycyny przygotowała list otwarty do prezydenta i rządu RP w sprawie masowych szczepień przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2. W piśmie zasugerowano, że na skutek masowych szczepień przeciwko wirusowi SARS-CoV-2 może umrzeć więcej osób niż obecnie z powodu COVID-19. Część środowiska chce, by sprawą lekarzy zajęła się NIL i pociągnęła ich do odpowiedzialności za sianie paniki i nienaukowe podejście. Natomiast wśród sygnatariuszy część osób zaczyna twierdzić, że je zmanipulowano.
Autorzy listu wskazują, że perspektywa masowych "szczepień na koronawirusa" (pisownia oryginalna) jest niepokojąca. Ich zdaniem preparaty, które nie zostały właściwie przebadane mogą doprowadzić do "nieoczekiwanych zmian zarówno na poziomie komórkowym, w tym zmian szlaków sygnałowych i zmiany ekspresji genów" - czytamy w liście. To jednak nie wszystkie zaskakujące argumenty zawarte w dokumencie, który przesłany został m.in. do prezydenta, premiera, ministra zdrowia, prezesa Urzędu Rejestracji Produktów Leczniczych, Wyrobów Medycznych i Produktów Biobójczych a także polskich parlamentarzystów.
Zaskakujące zarzuty
Lista "zarzutów" w stosunku do najbardziej wyczekiwanych produktów leczniczych ostatnich dekad okazuje się być znacznie dłuższa. Sygnatariusze wskazali, że opracowywane szczepionki nie zostały właściwie przebadane, a w testowanych grupach nie uwzględniono wystarczającej liczby pacjentów z grup ryzyka. Autorzy listu mają również zastrzeżenia do samej technologii wykorzystanej w preparacie tj. wykorzystania mRNA.
- Nie są to tradycyjne szczepionki, ale substancje mogące w komórkach ludzkich prowadzić do modyfikacji ekspresji genów. Tego rodzaju szczepionki mogą być niebezpieczne, dopóki ich skuteczność i brak poważnych efektów niepożądanych nie zostanie naukowo udowodniona. Nie wiemy bowiem do końca jakim procesom pod ich wpływem będzie podlegał wprowadzony RNA w naszych komórkach. Wprowadzony mRNA w szczepionce może oddziaływać z innymi istniejącymi w komórce cząsteczkami RNA (np. miRNA, lncRNA), co może to prowadzić do zmian w regulacji ekspresji różnych genów. Ponadto wprowadzony mRNA może reagować z RNA wirusów i bakterii w naszym organizmie. Zagrożeniem dla człowieka jest więc to, że osoby zaszczepione będą mniej odporne na inne choroby- czytamy wnioski autorów listu.
Wśród zarzutów znalazły się również takie, które znamy z m.in. debat ze środowiskiem antyszczepionkowców. Chodzi m.in. o zarzut prowadzenia eksperymentu na wielką skalę. - Ponieważ mogą obniżyć (szczepionki- przyp. redakcji) naszą odporność na inne choroby, na skutek masowych szczepień może więc umrzeć więcej ludzi niż obecnie na COVID-19. Ponadto zmiany genetyczne wywołane przez szczepionki mogą wpłynąć na przyszłe pokolenia- wnioskują autorzy tego zaskakującego listu.
Kto podpisał się pod apelem do rządzących?
Zaskakującym jest fakt, że pod listem podpisało się szerokie grono naukowców i przedstawicieli świata medycyny. Wśród nich znaleźli się m.in. prof. dr hab. n. med. Ryszard Rutkowski, alergolog z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, prof. dr hab. n. med. Irena Kasacka, z Zakładu Histologii i Cytofizjologii Uniwersytet Medyczny w Białymstoku, UMB dr hab. n. med. Lidia Puchalska-Niedbał, okulistka z Pomorskiego Uniwersytetu Medycznego czy prof. dr hab. Marek Krzystanek, psychiatria z Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach.
Co ciekawe pod listem sygnatariuszy swoje podpisy złożyli również dr n. med. Katarzyna Bross-Walderdorff, w stosunku do której Naczelny Sąd Lekarski prowadził już postępowanie w związku z jej wypowiedziami podważającymi zasadność prowadzenia szczepień obowiązkowych.
Sygnatariusze wprowadzeni w błąd
O sprawie stało się głośno, ale jak się okazuje niektórzy sygnatariusze zgłaszają, że nie byli świadomi tego, co podpisują. Oświadczenie w tej sprawie wydał wczoraj (6 grudnia) prof. dr hab. Marek Krzystanek, który podkreślił, że jest zwolennikiem szczepień dobrowolnych, ale z treścią listu otwartego i zawartymi w niej opiniami na temat szkodliwości szczepionki nie zgadza się. - Autorzy listu otwartego zwrócili się do mnie o zgodę na umieszczenie moich danych pod listem. Po zapoznaniu się s listem uznałem, że nie zgadzam się z wyrażonymi w nim opiniami na temat szkodliwości szczepionki oraz tego, że nie została ona przebadana na wystarczającej grupie osób- wskazał prof. Marek Krzystanek. Dodał również, że jako lekarz i naukowiec uznaje bezcenną wartość jaką niosą za sobą szczepionki chroniące przed chorobami zakaźnymi. Oświadczenie to uwiarygodnił prof. Krzysztof J. Filipiak, który w mediach społecznościowych zamieścił wpis następującej treści: "Znam Pana Profesora. Świetny psychiatra. Pouczająca historia. Uważajcie na wszystkich antyszczepionkowców, płaskoziemców, antystatynowców ... Strasznie manipulują ludźmi ..."
Do redakcji docierają kolejnej informacje, że nie jest to jedyny głos spośród lekarzy, których nazwiska znalazły się pod pismem. Jedna z osób, która skontaktowała się z nami poinformowała, że ustala dalsze kroki z prawnikiem.
Jeśli tak się stało - współczujemy, ale kto jeśli nie lekarze, którzy są wśród najlepiej wykształconej części społeczeństwa, miał zrozumieć treść podpisywanego pisma.
Czytaj również:
Narodowy Program Szczepień Przeciwko SARS-CoV-2
KLRwP: są zastrzeżenia do programu szczepień przeciwko COVID-19
PZ – do szczepień przeciw COVID-19 trzeba się przygotować
Mateusz Morawiecki o logistyce szczepień przeciwko COVID-19
Małe POZ'ty nie spełnią kryteriów dla punktów szczepień
Partnerzy serwisu