Autor : Marcin Powęska
2025-09-02 12:20
Czy można chronić serce po zawale, rezygnując z jednego z najstarszych i najczęściej przepisywanych leków w kardiologii? Najnowsze badanie przełamuje tabu wokół aspiryny i otwiera drzwi do zupełnie nowego podejścia w leczeniu milionów pacjentów.
Czy pacjent po zawale serca musi przez cały rok brać dwa leki przeciwpłytkowe? Wyniki najnowszego badania TARGET-FIRST, zaprezentowanego podczas Kongresu Europejskiego Towarzystwa Kardiologicznego (ESC 2025) w Madrycie i opublikowanego równocześnie w New England Journal of Medicine, pokazują, że w przypadku chorych o niskim ryzyku wystarczy tylko miesiąc klasycznej terapii z aspiryną. Potem można ją odstawić i pozostać przy nowoczesnym leku przeciwpłytkowym. Skutek? Takie samo zabezpieczenie przed kolejnym zawałem serca czy udarem mózgu, a jednocześnie mniej krwawień.
Aspiryna, czyli kwas acetylosalicylowy, od dekad jest podstawą leczenia pacjentów z chorobami sercowo-naczyniowymi. Jej działanie polega na hamowaniu enzymu COX-1 i nieodwracalnym blokowaniu płytek krwi, co skutecznie zapobiega tworzeniu się zakrzepów. W połączeniu z nowszymi lekami, tzw. inhibitorami receptora P2Y12 (takimi jak tikagrelor czy prasugrel), stanowi tzw. podwójną terapię przeciwpłytkową (DAPT).
Zgodnie z aktualnymi wytycznymi ESC zalecane jest stosowanie jej przez 12 miesięcy po zawale serca i zabiegu angioplastyki wieńcowej ze wszczepieniem stentu. To miało minimalizować ryzyko ponownego zawału i zakrzepu w stencie. Problem polega na tym, że długotrwałe przyjmowanie aspiryny zwiększa także ryzyko krwawień - czasem bardzo poważnych, zagrażających życiu.
Postęp w kardiologii sprawił, że wyniki leczenia po zawale serca są dziś znacznie lepsze niż jeszcze dekadę temu. Nowoczesne stenty uwalniające lek, wykonywanie pełnej rewaskularyzacji w ciągu kilku dni od zawału oraz coraz skuteczniejsza terapia farmakologiczna powodują, że u wielu pacjentów ryzyko kolejnych incydentów niedokrwiennych jest niższe, niż wcześniej sądzono. Z drugiej strony, problemem coraz częściej staje się ryzyko krwawień związane z przewlekłym stosowaniem aspiryny. To właśnie ten kliniczny dylemat postanowili rozwiązać autorzy badania TARGET-FIRST.
TARGET-FIRST to otwarte, randomizowane badanie kliniczne z udziałem 1942 pacjentów w średnim wieku 61 lat, z czego ponad 1/5 to kobiety. Wszyscy przeszli zawał serca - zarówno STEMI, jak i NSTEMI - i w ciągu siedmiu dni poddani zostali pełnej rewaskularyzacji wieńcowej z użyciem współczesnych stentów uwalniających lek. Następnie przez miesiąc otrzymywali klasyczną podwójną terapię przeciwpłytkową i nie doświadczyli w tym czasie powikłań. Po tym okresie zostali losowo przydzieleni do jednej z dwóch grup: kontynuacji DAPT przez kolejne 11 miesięcy albo przejścia na monoterapię inhibitorem P2Y12, czyli odstawienia aspiryny.
Po 11 miesiącach okazało się, że ryzyko poważnych zdarzeń sercowo-naczyniowych - takich jak zgon, ponowny zawał serca, udar mózgu czy zakrzep w stencie - było praktycznie takie samo w obu grupach: 2,1 proc. wśród osób leczonych tylko jednym lekiem i 2,18 proc. wśród tych, którzy przez rok brali oba preparaty. Badacze stwierdzili więc, że monoterapia jest "nie gorsza" od standardowej strategii. Różnica pojawiła się jednak w liczbie krwawień. U pacjentów, którzy odstawili aspirynę, istotne klinicznie krwawienia występowały niemal dwukrotnie rzadziej - 2,65 proc. wobec 5,57 proc. w grupie klasycznej terapii.
Profesor Giuseppe Tarantini z Uniwersytetu w Padwie, główny badacz projektu, podkreśla, że wcześniej nie było randomizowanych badań oceniających tak wczesne odstawienie aspiryny u pacjentów po zawale serca, którzy przeszli pełną rewaskularyzację. Jego zdaniem w dobie nowoczesnych stentów i wysokiej skuteczności procedur ryzyko krwawienia może przewyższać ryzyko niedokrwienne, co czyni wcześniejsze odstawienie aspiryny uzasadnionym i bezpiecznym krokiem u odpowiednio dobranych pacjentów.
TARGET-FIRST to przełom, który może wpłynąć na przyszłe wytyczne kardiologiczne. Wskazuje, że u pacjentów niskiego ryzyka, którzy szybko odzyskali drożność naczyń wieńcowych i przeszli pierwszy miesiąc leczenia bez komplikacji, można bezpiecznie ograniczyć terapię przeciwpłytkową do jednego leku. Dla chorych oznacza to nie tylko mniejszą liczbę tabletek, ale przede wszystkim mniejsze zagrożenie krwawieniami, które w praktyce bywają równie groźne jak zawał.
Choć wyniki badania są bardzo obiecujące, naukowcy podkreślają, że dotyczą wybranej grupy pacjentów - tych o stosunkowo niskim ryzyku powikłań niedokrwiennych. Potrzebne są kolejne badania, które sprawdzą, czy podobną strategię można bezpiecznie stosować także u osób obciążonych większym ryzykiem, na przykład z cukrzycą, chorobą wielonaczyniową czy wcześniejszymi powikłaniami.
Czytaj także:
Dr K. Chlebus: Kontrola glikemii a ryzyko sercowo-naczyniowe
Twoje serce bije szybciej? Sprawdź, kiedy tętno to sygnał alarmowy
Partnerzy serwisu