Autor : Antonina Zborowska
2025-09-01 11:15
Od września w polskich szkołach ruszył nowy przedmiot – edukacja zdrowotna. Choć ma on uczyć o profilaktyce, higienie, radzeniu sobie ze stresem i zdrowym stylu życia, budzi ogromne kontrowersje. Część prawicowych publicystów określa go mianem „seksuologii dzieci”, mimo że – jak podkreślają eksperci – w podstawie programowej nie ma niczego, co usprawiedliwiałoby takie określenia. W odpowiedzi na falę dezinformacji Fundacja GrowSPACE zorganizowała konferencję prasową, na której zaprezentowała wyniki badania dotyczącego przygotowania szkół do prowadzenia tego przedmiotu.
Fundacja sprawdziła, jak samorządy przygotowały się do nowego roku szkolnego. – Zebraliśmy informacje z ponad 90 proc. gmin. Dane pokazują, że zaplanowano 5817 etatów dla nauczycieli edukacji zdrowotnej, z czego 3945 – czyli blisko 68 proc. – zostało obsadzonych – mówił na dzisiejszej konferencji zorganizowanej przed Ministerstwem Edukacji Narodowej w Warszawie Dominik Kuc z Fundacji GrowSPACE.
Na przygotowanej na tę okoliczność mapie widać "białe plamy", czyli różnice w przygotowaniu szkół zależne od regionu. – 1412 gmin przygotowało się bardzo dobrze, obsadzając wszystkie etaty. Tylko 175 gmin to tzw. białe plamy, gdzie specjalistów brakuje. Najlepiej wypadły województwa warmińsko-mazurskie i łódzkie, najsłabiej dolnośląskie i świętokrzyskie – podkreślił Dominik Kuc Członek Zarządu Fundacji GrowSPACE.
Eksperci Fundacji zwrócili uwagę, że edukacja zdrowotna to jeden z najważniejszych projektów w polskiej szkole od lat. Jeżeli chodzi o dane, to w szkołach podstawowych obsadzonych jest aż 75,2 proc. wszystkich stanowisk. Natomiast jeżeli mówimy o szkołach ponadpodstawowych, widoczne jest, obsadzonych jest 41,04 proc. wszystkich stanowisk. – Rodzice nie muszą się martwić. Zajęcia z edukacji zdrowotnej będą prowadzone przez specjalistów i specjalistki, nie są eksperymentem – tłumaczył ekspert ds. prawnych Fundacji GrowSPACE Jan Pieniążek.
Dodał też, że nowy przedmiot ma charakter praktyczny: – Edukacja zdrowotna nie jest i nie powinna być dodatkiem. To jest realna inwestycja w zdrowie psychiczne, fizyczne oraz wiedzę dzieci i młodzieży.
Podczas konferencji zabrzmiał także głos młodzieży. – Zazwyczaj edukacja, jak wszyscy wiedzą, wygląda tak, z perspektywy osoby młodej, że siadamy do książki, zakłówamy, piszemy sprawdzian i zapominamy.
To jest moment, w którym wiedza, która będzie nam przekazywana, jest najważniejsza, ponieważ trafia ona do nas. Z danych wynika, że szkoły są przygotowane do wprowadzenia edukacji zdrowotnej, więc my jako uczniowie nie powinniśmy się martwić o to, że będzie to przedmiot źle prowadzony, czy, że w ogóle nie będzie on prowadzony, tak jak to zazwyczaj wygląda z WDŻ, gdzie mimo wszystko duża część osób na ten przedmiot nie uczęszcza – zwracała uwagę na ważne kwestie Klaudia Bernatowicz, przedstawicielka młodych osób.
Klaudia Bernatowicz trafnie odpowiedziała również na pytanie, które często zadawane jest przez osoby dorosłe – po co w ogóle taki przedmiot wprowadzać w szkole? – Jest potrzebny dlatego, że poprzez wiedzę, która będzie nam przekazywana, będziemy mogli się uczyć o tym, jak zadbać o siebie, o zdrowie, o sen, jak sobie radzić ze stresem, jak nawiązywać relacje, współpracować z innymi i wiele innych rzeczy, które dla nas są po prostu wartościami najważniejszymi. Tak jak powiedziałam, nie będziemy po prostu zakuwać do sprawdzianu i zapominać, tylko ta wiedza zostanie z nami na lata, wpływa ona bardzo na nasz rozwój i na to, jak będziemy funkcjonować w przyszłości.
Podkreśliła też, że zajęcia mają wymiar wspólnotowy: – To, co jest najważniejsze, to, że ta wiedza będzie przekazywana dla nas, ale też, że dzięki tej wiedzy, którą będziemy posiadać, będziemy mogli pomóc drugiej osobie, która na przykład będzie w kryzysie zdrowia psychicznego, tak abyśmy mogli reagować i przeciwdziałać zachowaniom, które prowadzą do wysokich wyników, jeżeli chodzi o samobójstwa wśród młodych. Dlatego apel do młodych, chodźcie na edukację zdrowotną, niech rodzice Was nie wypisują.
Nowy przedmiot ma też chronić przed mitami krążącymi w sieci. – Od kilku lat pracuję z dziećmi i młodzieżą i wiem na pewno, że rzetelna edukacja zdrowotna to jest teraz coś jeszcze bardziej ważnego niż kiedykolwiek. Ponieważ młodzi ludzie codziennie spotykają się z dezinformacją, z ogromem sprzecznych informacji w internecie, a kiedy pytają o narkotyki, alkohol czy dopalacze, no to znacznie częściej trafią na jakieś filmiki na TikToku z niekoniecznie prawdziwymi informacjami, aniżeli miają szansę porozmawiać z dorosłymi ekspertami. Dlatego edukacja zdrowotna daje im coś zupełnie bezcennego. Rzetelne, wiarygodne informacje na tematy zdrowotne, w tym na tematy uzależnień, które są podane w przystępny sposób i przygotowane przez ekspertów i ekspertki. I to jest coś, co działa jak tarcza ochronna przed uzależnieniami i zachowaniami ryzykownymi, ponieważ młodzi mają szansę podejmować decyzje na podstawie wiedzy, a nie mitów i nieprawdziwych informacji – tłumaczyła podczas spotkania Krystyna Piątkowska, psychoedukatorka.
Dodała, że dzięki temu szkoła wchodzi w obszar, który do tej pory był pozostawiony przypadkowi: – Te zajęcia uczą jak mówić nie, jak reagować w kryzysowych sytuacjach, jak troszczyć się o siebie i jak troszczyć się o innych, a w kontekście profilaktyki uzależnień są niezwykle ważne, ponieważ jeśli młoda osoba zdaje sobie sprawę, jak funkcjonuje jej ciało i umysł, jest w stanie bardziej świadomie podejmować decyzje i wybory, w tym takie czy sięgnie lub nie sięgnie po konkretną substancję.
Ekspertka zwróciła się również do rodziców, którzy w ostatnim czasie mocno podkreślają, że to do nich powinna należeć decyzja, o czym informują dziecko, a o czym nie. – Do rodziców chciałabym powiedzieć przede wszystkim, że edukacja zdrowotna nie odbiera Wam roli wychowawczej, tylko Was w niej wspiera. I to nie są lekcje o tym, jak eksperymentować i zachęcający dzieci do tego, żeby próbowały różnych rzeczy, które wydawać by nam się mogły ryzykowne. Są to lekcje o tym, jak reagować w trudnych sytuacjach, jak dbać o swoje zdrowie psychiczne i fizyczne, a wszyscy przecież chcemy, żeby nasze dzieci wychowywały się bezpiecznie i właśnie dzięki temu ten przedmiot powstał. To inwestycja w młodych ludzi, w ich zdrowie, w ich przyszłość i świadomość – podkreśliła Krystyna Piątkowska psychoedukatorka i ekspertka kampanii 0% Prawda.
Obawy części środowisk sprawiły, że niektórzy rodzice zastanawiają się nad rezygnacją z zajęć. Organizacje apelują jednak o rozwagę. – Fundacja Unaweza już w 2023 roku opublikowała raport, w którym młodzi ludzie oddali głos. W tym głosie powiedzieli o rzeczach, przy których naprawdę bardzo trudno przejść obojętnie. Blisko 1/3 młodych ludzi w Polsce w wieku 10 do 19 lat jest zagrożona kryzysem psychicznym i pilnie powinna skonsultować się ze specjalistą od zdrowia psychicznego. Blisko 1/3 uczniów biorących udział w badaniu zadeklarowała, że ma problemy ze snem, zadeklarowała, że odchudza się samodzielnie. 1/3 uczniów stwierdziła również, że potrzebuje wsparcia, którego nie osiąga na terenie szkoły. Bardzo często doświadczamy w rozmowach z młodymi ludźmi bardzo dużą potrzebę korzystania z pomocy i wsparcia i wiedzy, przede wszystkim wiedzy rzetelnej. To są dane, które odzwierciedlają potrzeby młodych ludzi – opisywała trudną sytuację młodych ludzi obecna na miejscu psycholożka Justyna Żukowska-Gołębiewska z Fundacji Unaweza.
Psycholog podczas konferencji również jako mama zaapelowała do wszystkich rodziców – Chciałabym zaapelować do wszystkich rodziców, abyśmy nie poddawali się dezinformacji, abyśmy samodzielnie sprawdzali, co podstawa programowa tego przedmiotu edukacja zdrowotna faktycznie dzieciom proponuje. Mam takie osobiste wrażenie, że w Polsce w wielu przekonaniach rodziców dzieciństwo kończy się tam, gdzie pojawia się słowo prezerwatywa. Nie pozwólmy na to, abyśmy oddzielali rozwój dziecka od poszczególnych jego etapów i części. Nie pozwólmy wmówić sobie, że edukacja kończy się tylko wtedy, kiedy my jako rodzice będziemy ją przekazywać w domu. Tak naprawdę wpuszczamy dzieci do szkół, po to oddajemy też nasze najcenniejsze dobro w ręce ludzi, którym ufamy przecież.
Eksperci Fundacji Unaweza również przeanalizowali podstawę programową i jak poinformowała psycholog, sprawdzali programy w każdy możliwy sposób i nie zauważyli tam żadnych treści, które byłyby niezgodne z wiedzą naukową, czy też godziłyby w jakąkolwiek wartość społeczną, czy człowieka w Polsce. – Wielu dyrektorów szkół, wielu nauczycieli, chociaż poprzednio mieli bardzo dużo sceptycyzmu do tego przedmiotu, kiedy zapoznali się z jego podstawą, kiedy zaczęli naprawdę czytać z uważnością, zmienili zdanie. Podobnie jest z ekspertami, którzy prezentują otwarcie swoje konserwatywne tradycje i też wartości. Zatem drodzy państwo, nie pozwólmy, abyśmy byli narzędziem pomiędzy różnymi dyskusjami dotyczącymi tego, co jest naszą wartością, a co nie jest. Wydaje mi się, że dla wszystkich rodziców w Polsce najważniejszą wartością jest dobro dziecka, a dobro dziecka to jest dbanie o cały jego rozwój. Niezależnie od tego, czy będziemy to robić w domu, czy w szkole, pamiętajmy, że rozwój dziecka powinien opierać się na faktach naukowych i na rzetelnie sprawdzonej wiedzy – podsumowała psycholożka Justyna Żukowska-Gołębiewska.
Czytaj także:
Studentka dziennikarstwa i nowych mediów na Uniwersytecie Civitas. Moją głowę najczęściej zaprzątają sprawy społeczne i wydarzenia kulturalne. Jestem również wielką miłośniczką zwierząt, stale szkolącą się w tematyce wychowania psów. Czas prywatny dzielę z dwoma czworonogami — ukochanym psem o imieniu Lukier i kotem bez ogona zwanym Ryszardem. Można mnie również spotkać na drogach za kierownicą ulubionego motocykla lub podczas imprez za konsolą DJ-ską. Lubię słuchać ludzi i widzieć jak zwykle niezauważony przez śmiertelników milimetrowy krok w medycynie - ratuje czyjeś życie - dlatego o tym piszę.
Partnerzy serwisu