Autor : Marcin Powęska
2026-04-30 14:51
Guz ważył ponad kilogram, sięgał niemal kręgosłupa i oplatał kluczowe naczynia. Lekarze z Kielc podjęli się operacji, której powodzenie wcale nie było pewne.
Specjaliści z Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi Świętokrzyskiego Centrum Onkologii przeprowadzili jedną z najbardziej wymagających operacji w swojej historii. U ponad 40-letniego pacjenta z bardzo zaawansowanym rakiem skóry usunęli guz ważący ponad 1 kg, który obejmował całą prawą stronę szyi i okolicę nadobojczykową.
- Było to jedno z najtrudniejszych wyzwań, z jakim do tej pory mierzył się nasz zespół - ocenia dr n. med. Sławomir Okła, kierownik Kliniki Otolaryngologii, Chirurgii Głowy i Szyi ŚCO.
Nowotwór zniszczył skórę i tkankę podskórną, a w badaniach obrazowych sięgał bardzo głęboko - zaledwie 5 mm dzieliło go od kręgosłupa i głównych pni tętniczych. W praktyce oznaczało to operowanie w bezpośrednim sąsiedztwie struktur, których uszkodzenie kończy się natychmiastowym zgonem.
- Wiedzieliśmy, że to będzie prawdziwe wyzwanie. Ale gdybyśmy się nie podjęli operacji, pacjent umarłby w niedługim czasie - mówi dr Przemysław Ociepa, specjalista chirurgii szczękowo-twarzowej.
Zabieg przeprowadzono 28 stycznia 2026 r. Trwał dokładnie 13 godzin i 20 minut i od początku był podzielony na dwa równoległe etapy. Jeden zespół zajmował się usunięciem guza, drugi przygotowywał rekonstrukcję.
Część resekcyjną prowadził dr Sławomir Okła, wspierany przez lek. Grzegorza Sidło i lek. Aleksandrę Adamczyk-Szychowską. Za rekonstrukcję odpowiadali lek. Przemysław Ociepa i dr n. med. Kamil Michta. Całość wymagała ścisłej współpracy z zespołem anestezjologicznym oraz pielęgniarkami operacyjnymi.
Najtrudniejszy moment to precyzyjne wycięcie guza z zachowaniem marginesu zdrowych tkanek. Chirurdzy pracowali tuż przy głównych naczyniach szyi.
- Jeśliby coś poszło nie tak w trakcie zabiegu, liczyliśmy się z tym, że może on skończyć się śmiercią pacjenta. Ponieważ wszystkie naczynia newralgiczne na szyi byłyby odsłonięte, pacjent nie przeżyłby, gdyby ta rekonstrukcja się nie udała - tłumaczy dr Przemysław Ociepa.
Usunięcie guza było tylko połową sukcesu. Po operacji pozostał ekstremalny ubytek tkanek - elipsa o wymiarach ok. 20 na 15 cm. To rozległość, która w chirurgii głowy i szyi zdarza się bardzo rzadko. Lekarze zdecydowali się na jedno z najbardziej zaawansowanych rozwiązań: przeszczep płata skórno-mięśniowego z mięśnia najszerszego grzbietu.
- Pobraliśmy cały mięsień najszerszy grzbietu z jednej strony wraz z wyspą skórną. To był jeden z największych płatów, jaki w ogóle można pobrać z ludzkiego organizmu i zespolić mikronaczyniowo na jednej szypule - mówi jeden z chirurgów zespołu rekonstrukcyjnego.
Kluczowym etapem było odtworzenie ukrwienia przeszczepu. Pod mikroskopem operacyjnym lekarze zespolili naczynia o średnicy ok. 1,5 mm. Od tego zależało, czy przeszczep zacznie funkcjonować w nowym miejscu.
Operacja była ogromnym obciążeniem dla organizmu pacjenta, który dodatkowo cierpiał na chorobę genetyczną skóry, zwiększającą ryzyko powikłań. Pacjent spędził w szpitalu blisko 1,5 miesiąca. Zastosowano specjalistyczne opatrunki, terapię podciśnieniową oraz żywienie pozajelitowe, ponieważ zarówno operacja, jak i rekonwalescencja stanowiły ogromny wysiłek metaboliczny.
- Dopiero teraz chwalimy się tym sukcesem, mimo, że od operacji upłynęło ponad 1,5 miesiąca. Teraz możemy powiedzieć, że wszystko się udało, wszystko poszło zgodnie z planem, pacjent opuścił naszą klinikę, ma przed sobą leczenie uzupełniające - radioterapię. Wygraliśmy jedną bitwę, jeszcze druga przed nim - mówi dr Przemysław Ociepa.
Dziś pacjent czuje się dobrze, nie zgłasza bólu i rozpoczął leczenie uzupełniające. Od samego początku był on bardzo zmotywowany, w pełni świadomy powagi sytuacji, stosował się do wszystkich zaleceń i współpracował. - Jest bardzo zdeterminowany. Bardzo chce żyć i wrócić do pracy. To też nas motywowało - przyznają lekarze.
Tak rozległe zabiegi rekonstrukcyjne należą do najbardziej zaawansowanych procedur w chirurgii głowy i szyi i są wykonywane tylko w nielicznych ośrodkach w Polsce. Klinika w Kielcach od lat rozwija ten obszar. Wykorzystuje zarówno klasyczne techniki chirurgiczne, jak i metody mikrochirurgiczne z zespoleniem naczyń, a także planowanie komputerowe i druk 3D. Prowadzi również szkolenia dla lekarzy z całego kraju, m.in. w zakresie chirurgicznej rehabilitacji głosu czy wykorzystania robotyki w otolaryngologii.
Czytaj także:
Laser lepszy niż piła. Kość przecięta na rekordową głębokość
Przeszczep twarzy po eutanazji. Historyczna operacja w Barcelonie
Partnerzy serwisu