Autor : Agnieszka Paculanka
2026-07-31 13:06
Wczorajsze posiedzenie Parlamentarnego Zespół ds. Zdrowia Publicznego i Kapitału Zdrowotnego zdominowała dyskusja o zmianie paradygmatu finansowania opieki medycznej, konieczności odejścia od „księgowej iluzji” w budżecie Narodowego Funduszu Zdrowia oraz dramatycznej skali zgonów, których można by uniknąć.
Otwierając posiedzenie, przewodnicząca Małgorzata Niemczyk wyjaśniła powody przekształcenia zespołu, który wcześniej zajmował się przeciwdziałaniem uzależnieniom. Podkreśliła, że w oczekiwaniu na ustawy dotyczące e-papierosów konieczne jest podjęcie szerszych działań na rzecz zdrowia publicznego i budowania kapitału zdrowotnego jako fundamentu silnego państwa. Wskazała, że samo leczenie nie rozwiąże problemów systemowych, a Polska pilnie potrzebuje stałego elementu polityki zdrowotnej w postaci profilaktyki oraz zwiększenia nakładów finansowych, ponieważ pod względem wskaźnika hospitalizacji przodujemy w Europie. Parlamentarzystka zapowiedziała również przygotowanie specjalnego stanowiska i dezyderatów dotyczących trudnej sytuacji w województwie łódzkim, które boryka się z problemem najstarszej populacji w kraju oraz najwyższymi wskaźnikami śmiertelności i zachorowalności, szczególnie na nowotwory kobiece.
Uczestnicy spotkania zgodnie podkreślali, że nadszedł czas na całkowitą zmianę sposobu, w jaki państwo traktuje nakłady na ochronę zdrowia. Zwracano uwagę na potrzebę odejścia od języka kosztów na rzecz inwestycji, bezpieczeństwa i rozwoju kraju.
Polska wciąż boryka się z niepokojącymi statystykami umieralności, które plasują nas daleko za unijnymi liderami. Średnia długość życia w Polsce jest o 3 lata krótsza niż średnia w Unii Europejskiej. Prawdziwym wyzwaniem jest jednak śmiertelność, której można zapobiec dzięki sprawniejszej prewencji i skuteczniejszemu leczeniu.
- W Polsce na 100 tys. mieszkańców przypadają 244 zgony możliwe do uniknięcia dzięki profilaktyce, podczas gdy średnia unijna wynosi 168. W przypadku zgonów możliwych do uniknięcia dzięki leczeniu wskaźnik dla Polski wynosi 140 na 100 tys. mieszkańców, a dla Unii Europejskiej - 90 - wyliczał dr Jakub Gierczyński.
Ekspert przypomniał dane GUS, z których wynika, że w 2025 r. zmarło 406 tys. Polaków, podczas gdy urodziło się zaledwie 238 tys. Trend depopulacyjny drastycznie się pogłębia.
- Gdybyśmy z 406 tys. zgonów wyelimowali 36 tys., skala problemu od razu byłaby mniejsza. Dlatego warto koncentrować działania na zgonach, których można uniknąć dzięki profilaktyce i leczeniu - apelował dr Gierczyński.
Przewodnicząca zespołu, posłanka Małgorzata Niemczyk, podkreśliła, że sytuacja wymaga natychmiastowych działań profilaktycznych, zwłaszcza w regionach o najgorszych wskaźnikach.
- Niestety, jako kraj chyba przodujemy w Europie wskaźnikiem hospitalizacji. Inne państwa pokazują nam, że może być inaczej. Model holenderski czy model skandynawski jest zdecydowanie lepszy. Umieralność i wskaźniki zachorowań w województwie łódzkim - ze względu też m.in. na to, że jest to chyba województwo, które ma w tej chwili najstarszą populację - są bardzo złe. Mamy najwyższą śmiertelność w całym kraju i najwyższe wskaźniki zachorowalności, szczególnie wśród kobiet - alarmowała Małgorzata Niemczyk.
Podczas gdy nakłady na ochronę zdrowia nominalnie rosną, pacjenci wcale nie odczuwają poprawy dostępności do świadczeń medycznych. Makroekonomistka dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek z Towarzystwa Ekonomistów Polskich przedstawiła analizę finansową, która obrazuje rozbieżności pomiędzy planowanymi budżetami a ich rzeczywistym wykonaniem.
- Chyba nie ma takiego obszaru polskiej gospodarki, szeroko rozumianej, w którym tak dalece wykonanie odbiegałoby od planu, szczególnie w ostatnich latach. Jeżeli planujemy określony poziom wydatków, a wykonujemy znacznie więcej, czyli wydajemy znacznie więcej, czy przekłada się to na zmniejszenie kolejek? Wręcz przeciwnie: wydajemy coraz więcej, a kolejki rosną. Te pieniądze gdzieś trafiają, ale na pewno nie przekładają się na zmniejszenie kolejek - oceniła dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Z szacunków ekonomistki wynika, że w latach 2018-2024 Narodowy Fundusz Zdrowia wypłacił na tzw. nadwykonania aż 92 mld zł ponad pierwotny plan. Jednocześnie zdiagnozowano olbrzymią lukę finansową w systemie na lata 2025-2028, która może sięgnąć od 220 do nawet 250 mld zł.
- Mamy dziurawe wiadro. Najpierw koncepcja przebudowy, a do niej dostosowanie finansów. Można pracować równolegle, ale żeby wiedzieć, ile potrzeba pieniędzy, muszę wiedzieć, na co. A tu ciągle się sypie - podsumowała dr Starczewska-Krzysztoszek.
Jednym z najważniejszych postulatów sformułowanych podczas posiedzenia była konieczność pilnej rezygnacji z mechanizmu naliczania nakładów na zdrowie w odniesieniu do PKB sprzed 2 lat (tzw. zasada T-2). Przedstawiciele organizacji pacjenckich wprost nazwali to rozwiązanie fikcją.
- Patrząc na ustawowy poziom środków publicznych, jesteśmy dzisiaj przy 6,8 proc. i formalnie realizujemy założenia. Jest to jednak wartość liczona według T-2; w odniesieniu do bieżącego PKB zamiast 6,8 proc. otrzymujemy ok. 5,95 proc. To księgowa iluzja, występująca - według mojej wiedzy - tylko w sektorze ochrony zdrowia - punktował Igor Grzesiak, wiceprezes Instytutu Praw Pacjenta i Edukacji Zdrowotnej oraz koordynator programu „Zdrowie w Centrum”.
Igor Grzesiak wskazał również na ogromne, niedoszacowane koszty tzw. ustawy podwyżkowej z 2022 r., która drastycznie obciążyła budżet płatnika. W ocenie skutków regulacji (OSR) jej dodatkowy koszt zapisano jako zero, tymczasem w 2023 r. wyniósł on już 26,5 mld zł, a prognoza na 2026 r. mówi o zawrotnej kwocie 70 mld zł, co stanowi blisko 1/3 całego budżetu NFZ.
Do kwestii kosztów osobowych odniosła się również posłanka Małgorzata Niemczyk, wskazując, że olbrzymia część dodatkowych miliardów w systemie jest konsumowana przez wynagrodzenia, a nie realne świadczenia dla pacjentów.
- Te dodatkowe 150 mld zł w ochronie zdrowia nie idzie wyłącznie na pacjenta - duża część trafia na wynagrodzenia. Pensje personelu medycznego są jednym elementem systemu. Dzisiaj wiele osób chce jednak pracować właśnie w administracji szpitalnej, bo specjalista do spraw zamówień publicznych w szpitalu zarabia nieporównywalnie więcej niż specjalista na podobnym stanowisku w urzędzie miasta - zauważyła przewodnicząca.
Dodała również, że niepokojącym zjawiskiem jest sytuacja, w której szpitale zaczynają działać jak komercyjne spółki nastawione przede wszystkim na wynik, zamiast działać jako podmioty dbające o zdrowie ludzi.
- Jeżeli system pozwala uzależniać część wynagrodzenia od wartości procedury, powstaje konflikt między etyką lekarską a finansowym drenowaniem systemu. Sama spierałam się z lekarzami, którzy po złamaniu ręki mojej mamy nie chcieli jej składać, tylko proponowali endoprotezę. Mówiłam, że na endoprotezę zawsze będzie czas. Złożenie było jednak wycenione na kwotę X, a endoproteza - na dziesięciokrotność tej kwoty, więc również procent dla wykonującej zabieg osoby był inny - wspominała posłanka.
Igor Grzesiak zaprezentował wstępne wyniki ogólnopolskiego badania społecznego przeprowadzonego przez SW Research pod koniec maja 2026 roku. Dane pokazują, że aż 84,7 procent badanych korzystało w ciągu ostatnich dwóch lat z publicznej ochrony zdrowia, ale równolegle aż 66 procent korzystało z opieki prywatnej. Co kluczowe, aż 70 procent decyzji o wyborze prywatnego gabinetu wynikało wyłącznie z ograniczeń czasowych i organizacyjnych w publicznym systemie, a nie z oceny jakości komercyjnych usług.
Z badania wyłania się również wniosek, że Polacy domagają się pełnej jawności kosztów leczenia. Ponad 77 proc. respondentów chce znać koszty własnego leczenia, co legło u podstaw nowej kampanii społecznej „Ile kosztuje zdrowie”.
- Każdy pacjent, wychodząc od lekarza, ze szpitala czy z przychodni, powinien otrzymać fakturę: nic nie zapłaciłeś, ale kosztowało to tyle - nas wszystkich. Łatwiej byłoby zarządzać właścicielom, a wycena procedur byłaby prostsza - poparła ten kierunek dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek.
Zgodziła się z tym również posłanka Małgorzata Niemczyk, podkreślając walor edukacyjny takiego rozwiązania.
- Składka zdrowotna w wysokości, powiedzmy, 1000 zł miesięcznie może wydawać się czymś kolosalnym, ale nikt nie wie, ile kosztuje trzydniowy pobyt z prostym zabiegiem medycznym. Taka informacja powinna być przekazywana od dawna - podsumowała szefowa parlamentarnego zespołu.
Posiedzenie parlamentarnego zespołu przyniosło konkretną listę postulatów, które, zdaniem ekspertów i organizacji pacjentów, stanowią fundament pod budowę efektywnego kapitału zdrowotnego państwa. Zaproszeni prelegenci wezwali decydentów do porzucenia dotychczasowych schematów księgowych i wdrożenia reform strukturalnych.
Dr Jakub Gierczyński apelował o zmianę sposobu mierzenia inwestycji w zdrowie i odejście od koncentrowania się na samym zasypywaniu dziury budżetowej. Postulował również wprowadzenie koordynatorów opieki na wzór modeli skandynawskich i holenderskich, którzy prowadziliby pacjenta po systemie i nadzorowali realizację badań profilaktycznych. Z kolei dr Małgorzata Starczewska-Krzysztoszek domagała się pełnej transparentności finansowej poprzez stworzenie wspólnej metodologii liczenia kosztów dla placówek medycznych. Ekonomistka zaproponowała, aby każdy pacjent otrzymywał fakturę edukacyjną pokazującą realny koszt jego leczenia oraz żądała przestawienia systemu na finansowanie efektów zdrowotnych, a nie samych procedur.
Igor Grzesiak przedstawił pakiet postulatów inicjatywy społecznej Hack4Health, żądając likwidacji zasady T-2 i przejścia na model finansowania oparty na bieżącym PKB (T-0). Postulował także wprowadzenie obowiązkowej zdrowotnej oceny skutków regulacji dla każdej nowej ustawy, powołanie przy KPRM pełnomocnika ds. zdrowia publicznego oraz ustanowienie niezależnego koordynatora sprawozdawczości zdrowotnej, który integrowałby dane PZH, NFZ i ZUS w jeden coroczny raport prezentowany w Sejmie.
Z kolei posłanka Małgorzata Niemczyk sformułowała postulaty sztywnego przeznaczania określonego procentu środków POZ na profilaktykę oraz zawierania kontraktów NFZ globalnie dla całego województwa. Przewodnicząca zażądała wprowadzenia przepisów umożliwiających natychmiastowe odwołanie dyrektora szpitala w sytuacji, gdy koszty wynagrodzeń drastycznie przekraczają możliwości finansowe placówki. Zaproponowała również wdrożenie systemowych alertów opartych na sztucznej inteligencji analizującej wyniki medycyny pracy oraz wprowadzenie mechanizmu ruchomej składki zdrowotnej, premiującej osoby regularnie wykonujące badania prewencyjne.
Przeczytaj także:
Sejm: jakie plany na II półrocze? Komisja Zdrowia i podkomisje
Lex szarlatan przeszło przez Sejm. Co się zmieni?
Sejm. PrEP powinno być świadczeniem gwarantowanym w koszyku NFZ
Partnerzy serwisu