• Najnowsze
  • Pacjenci
  • Pracownicy medyczni
  • POZ i AOS
  • Finanse
  • Leki
  • Wyroby medyczne
  • Kultura
  • Wideo i podcasty

Jaskółka nadziei dla chorych na glejaka. Pierwszy nowy lek od 25 lat

Autor : Halina Pilonis

2025-08-12 10:20

Przez ostatnie 25 lat nie było żadnych nowych leków dla chorych na glejaka. O nowej terapii, która zmienia rokowania tej choroby dyskutowano podczas XV Letniej Akademii Onkologicznej Dla Dziennikarzy organizowanej przez Fundację im. dr. Macieja Hilgiera we współpracy i pod merytorycznym patronem Polskiej Ligi Walki z Rakiem.

Prof. dr hab. med. Jacek Jassem, kierownik Katedry i Kliniki Onkologii i Radioterapii GUMed nawiązując do wcześniejszej dyskusji o „Lex Szarlatan", czyli nowelizacji ustawy o prawach pacjenta i Rzeczniku Praw Pacjenta mającej  zwalczać pseudomedycynę, zwrócił uwagę, że chorzy na glejaka są szczególnie łakomym łupem dla szarlatanów, którzy twierdzą, że potrafią go wyleczyć. - Ja nie widziałem chorego na glejaka, któremu pomogły jakieś metody nieoparte na dowodach naukowych, ale muszę równocześnie przyznać, że bardzo trudno jest w ogóle ten nowotwór wyleczyć. I przez wiele lat nic się nie działo. A w tej chwili pojawiła się jaskółka, która może odrobinę zmienić rokowania – wskazał.

Guz mózgu, który zabił znaną artystkę kabaretową Joannę Kołaczkowską

Glejak jest chorobą rzadką. Zapadalność to ok. 5 przypadków na 100 tysięcy osób. - W Polsce mamy około 1800-1900 chorych rocznie – poinformował prof. Radosław Rola, kierownik Kliniki Neurochirurgii Uniwersyteckiego Szpitala Klinicznego nr 4 w Lublinie, konsultant wojewódzki w dziedzinie neurochirurgii. Dodał, że glejak jest swoistego rodzaju workiem, do którego wrzuca się całą grupę schorzeń wywodzących się z komórek glejowych obecnych w obrębie układu nerwowego i stanowiących środowisko funkcjonowania neuronów.

Czwarty stopień - najbardziej złośliwy - stanowi największe wyzwanie.

U dzieci guzy rosną głównie w obrębie tylnej części czaszki i nawet relatywnie nieduże bardzo szybko dają objawy w postaci silnych bólów głowy, którym towarzyszą nudności i  wymioty. U młodych dorosłych  najczęstszym objawem jest pierwszy w życiu napad padaczkowy.

Najbardziej złośliwe guzy występują najczęściej u osób w przedziale wiekowym 50-60 lat. Wywołują objawy ogniskowe - niedowład, zaburzenia mowy albo bardzo duże zaburzenia poznawcze.

 

Wyboista ścieżka diagnostyczna

- Ścieżka diagnostyczna jest wyboista, ale generalnie pacjent, jeżeli trafi na SOR,  to ma wykonywaną tomografię komputerową. U osób młodych z pierwszym napadem padaczkowym najczęściej to badanie nic nie wykryje, bo guza z drugim czy nawet trzecim stopniem złośliwości nie bardzo widać. Jeżeli jest to osoba w piątej czy szóstej dekadzie życia z burzliwymi objawami, np. niedowładem, w tomografii coś będzie widoczne. Badaniem z wyboru jest rezonans magnetyczny z całym zestawem sekwencji, które są w stanie w sposób wysoce prawdopodobny powiedzieć, z jakim rodzajem guza mamy do czynienia – wyjaśniał prof. Radosław Rola.

Podkreślił, że glejak to nie jest jedna choroba i w zależności od jego rodzaju i typu określa się rokowania.

Guzy ograniczone występują u dzieci i jeśli znajdują się w miejscu dostępnym chirurgicznie można pacjenta dzięki operacji wyleczyć.

W przypadku guzów rozlanych wykonuje się ocenę obecności mutacji genu IDH.

Jej brak wraz z charakterystycznymi zmianami wskazuje, że mamy do czynienia z glejakiem wielopostaciowym w czwartym stopniu złośliwości o złym rokowaniu. Druga duża grupa guzów to te posiadające mutacje w obrębie genu IDH1 albo IDH2. U tych pacjentów kontynuuje się diagnostykę genetyczną.

 

Problem z chirurgicznym usunięciem glejaka rozlanego

Prof. Radosław Rola tłumaczył, że w przypadku glejaka rozlanego w badaniach obrazowych widać miejsce, w którym jest najwięcej komórek guza. - Więc to nie jest choroba ogniskowa, ale całego mózgu. Skupiska komórek nowotworowych posiadają zdolność do migracji. Wędrują wzdłuż dróg nerwowych i mogą znajdować się bardzo daleko od pierwotnego ogniska. Dlatego w tej chwili, jeżeli chodzi o leczenie chirurgiczne, obowiązuje zasada maksymalnej bezpiecznej resekcji, czyli usuwamy tyle, żeby nie wywołać nowych uszkodzeń neurologicznych – zaznaczył.

 

Glejaki  nie reagują na klasyczne leczenie onkologiczne

- Kłopot z tymi nowotworami polega na tym, że posiadają cały szereg cech, które przeciwdziałają radio – i chemioterapii. Po pierwsze, to są guzy bardzo heterogenne, czyli są różne rodzaje komórek w obrębie guza. W jednym obszarze mogą być zupełnie inne komórki niż w drugim. Poza tym w heterogennej populacji komórek istnieje niewielka grupa nazywanych guzowymi komórkami macierzystymi, które są odporne na wszystko, co możemy zastosować. I w sytuacji kiedy zniszczymy komórki, które były wrażliwe na radioterapię, czy chemioterapię, z tych komórek macierzystych zaczynają się produkować nowe posiadające zdolność odtwarzania się  – wyjaśniał prof. Radosław Rola. Kolejny problem jest bariera krew-mózg, która ogranicza wielkość cząsteczek mogących dostać się do ośrodkowego układu nerwowego i dlatego większość chemioterapeutyków tam nie dociera. Jest jeszcze cały szereg innych mechanizmów, np. zdolność do hamowania odpowiedzi immunologicznej mikrośrodowiska glejaka. 

Jak zaznaczył ekspert, pojawiła się jednak nadzieja, że u części chorych na glejaki będziemy mogli opóźnić progresję choroby.

Jaskółka nadziei

Prof. dr hab. nauk medycznych Tomasz Kubiatowski z Kliniki Onkologii, z pododdziałem Onkologii Ginekologicznej Szpitala Uniwersyteckiego w Rzeszowie, Zakładu Onkologii, Radioterapii i Medycyny Translacyjnej Uniwersytetu Rzeszowskiego oraz Kliniki Onkologii Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki w Łodzi mówił o mutacjach IDH-1 i IDH-2, które  powstają na samym wstępie  procesu transformacji nowotworowej. Opowiadał o tworzeniu terapii celowanej, która ma blokować efekt występowania mutacji IDH, co może spowodować zahamowanie procesu transformacji nowotworowej, ewentualnie jej istotne spowolnienie. - U pacjentów, u których zastosowano Vorasidenib blokujący zmutowane formy białek IDH1 i IDH2, co spowalnia lub zatrzymuje wzrost guza, dochodziło do istotnego wydłużenia medialny czasu przeżycia wolnego od progresji choroby w stosunku do placebo. Korzyść odnosili praktycznie wszyscy chorzy z zastosowania tego leku – podkreślił. Dodał, że jedyną grupą, która odnosiła nieco mniejszą korzyść byli chorzy, u których pierwotnie guz był niewielki. - Guz odrasta, ale w wyniku stosowania tej terapii czas do  kolejnej interwencji terapeutycznej był istotnie dłuższy w stosunku do placebo- wskazał.

 

 Czytaj także:

Leczenie glejaków: lek dla pacjentów z mutacją IDH z pozytywną oceną

#zdrowie
Udostępnij Tweet Udostępnij
Card image cap
Halina Pilonis

Komentarze

OSTATNIE WPISY

Nowy trop w leczeniu raka płuca. Chodzi o hormon wzrostu
Czytaj więcej...
Rak piersi będzie coraz częstszy. Do 2050 r. ponad 3,5 mln przypadków
Czytaj więcej...
Nowe badanie: Leki GLP-1 mogą chronić serce po zawale
Czytaj więcej...
Ameby "zjadają" rogówkę. Profesor radzi jak uniknąć ryzyka
Czytaj więcej...
Chile bez trądu. Sukces po ponad 30 latach walki
Czytaj więcej...
Prof. W. Piotrowski: szybka diagnoza i leki wydłużają życie z IPF
Czytaj więcej...
Zastrzyk zamiast przeszczepu? "Satelitarne wątroby" z MIT
Czytaj więcej...
Lekarze na celowniku hakerów. Uwaga na fałszywe telefony
Czytaj więcej...
Olbrzymie zmiany w diagnostyce. NFZ chce odzyskać kontrolę
Czytaj więcej...
Wydarzenia w ochronie zdrowia: 5 marca 2026 r.
Czytaj więcej...
Życie z hemofilią bez tabu. Historie pacjentów
Czytaj więcej...
Jak rodzice w Polsce patrzą na leki na ADHD? Nowe badanie
Czytaj więcej...

ZAPISZ SIĘ DO NEWSLETTERA !

Partnerzy serwisu

congres
  • twitter / CO W ZDROWIU
  • facebook / CO W ZDROWIU
  • LinkedIn / CO W ZDROWIU

    Szybkie Linki


  • Regulamin

  • Polityka prywatności

  • Aktualności

  • Kontakt

    KONTAKT

  • COWZDROWIU.PL
  • Siedziba redakcji
  • 00-491 Warszawa
    ul. M. Konopnickiej 3 lokal 2

© 2020 Wykonanie Mirit.pl