Autor : Marcin Powęska
2026-07-03 16:31
16-dniowy Leon był o krok od całkowitej niewydolności nerek. Standardowe leczenie nie wchodziło w grę, bo u dziecka doszło również do krwawienia do mózgu. Lekarze z Gdańska podjęli więc decyzję o wykonaniu niezwykle rzadkiego zabiegu - mechanicznego usunięcia skrzepliny.
Leon urodził się w grudniu 2025 r. jako wcześniak w 35. tygodniu ciąży. Już w pierwszych dniach życia lekarze rozpoznali u niego zakrzepicę prawej żyły nerkowej. Choroba spowodowała powstanie skrzepliny, która stopniowo zaczęła zajmować kolejne naczynia. Najpierw przestała prawidłowo działać prawa nerka. Potem skrzeplina rozprzestrzeniła się do żyły głównej dolnej i zaczęła zagrażać również drugiej, zdrowej nerce. To ryzyko całkowitej niewydolności nerek i konieczności dializ. Sytuację dodatkowo komplikowało krwawienie do mózgu. Z tego powodu lekarze nie mogli zastosować leczenia przeciwzakrzepowego, które w takich przypadkach jest standardem.
- Problem szybko się pogłębił - skrzeplina zaczęła rozprzestrzeniać się do żyły głównej dolnej i w kierunku drugiej, zdrowej nerki. Sytuacja była bardzo niebezpieczna, ponieważ groziła całkowitą niewydolnością nerek i koniecznością dializoterapii. Dodatkowym utrudnieniem było krwawienie do mózgu, które wystąpiło u dziecka. Z tego powodu lekarze początkowo nie mogli zastosować standardowego leczenia przeciwzakrzepowego - powiedziała dr Julia Radoń-Proskura z Kliniki Pediatrii, Hematologii, Onkologii i Immunologii UCK, lekarz prowadzący chłopca.
W tej sytuacji lekarze z Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego w Gdańsku zdecydowali się na rozwiązanie, które u noworodków wykonuje się niezwykle rzadko. 13 stycznia 2026 r., gdy Leon miał zaledwie 16 dni i ważył ok. 3,5 kg przeprowadzono trombektomię mechaniczną.
Zabieg polega na wprowadzeniu przez naczynie cienkiego cewnika i mechanicznym usunięciu skrzepliny blokującej przepływ krwi. U dorosłych jest to uznana metoda leczenia, stosowana przede wszystkim w ostrym udarze niedokrwiennym mózgu. U noworodków wykonuje się ją jednak wyjątkowo rzadko, głównie ze względu na bardzo małe rozmiary naczyń oraz wysokie ryzyko powikłań.
- Był to zabieg trudny technicznie przede wszystkim ze względu na wiek i wielkość pacjenta. U noworodka naczynia są bardzo małe, dlatego każdy manewr musi być wykonany z najwyższą precyzją i przy użyciu odpowiednio dobranego, delikatnego sprzętu. Dodatkowym wyzwaniem jest mała objętość krwi krążącej – nawet niewielka utrata krwi, która u osoby dorosłej byłaby nieistotna, u dziecka w tym wieku może mieć poważne znaczenie kliniczne. Najważniejsze było dla nas przeprowadzenie zabiegu możliwie najmniej inwazyjnie i zachowaniem maksymalnego bezpieczeństwa dziecka - podkreśla dr Bartosz Regent z Zakładu Radiologii, który razem z dr. Michałem Magnusem wykonał trombektomię mechaniczną u chłopca.
Operacja zakończyła się sukcesem. Lekarzom udało się usunąć skrzepliny, zatrzymać rozwój choroby i uratować funkcję drugiej nerki. Dopiero po zabiegu możliwe było bezpieczne wdrożenie leczenia przeciwzakrzepowego. Leon przez kolejne tygodnie pozostawał pod ścisłą opieką specjalistów. Obecnie ma pół roku i został wypisany do domu.
Zakrzepica żyły nerkowej u noworodków należy do bardzo rzadkich chorób. Szacuje się, że występuje u ok. 2-3 noworodków na 100 tys. żywych urodzeń. Jest jednocześnie najczęstszą postacią samoistnej zakrzepicy u noworodków niezwiązanej z obecnością cewnika naczyniowego.
Choroba najczęściej dotyczy wcześniaków oraz dzieci z ciężkimi powikłaniami okresu okołoporodowego. Ryzyko zwiększają m.in. zespół zaburzeń oddychania, wrodzone wady serca, zakażenia, odwodnienie, cukrzyca lub stan przedrzucawkowy u matki, a także zaburzenia krzepnięcia. Objawy zwykle pojawiają się już w pierwszych dniach życia i mogą obejmować powiększenie nerki, krwiomocz, zmniejszenie ilości oddawanego moczu czy pogarszającą się niewydolność nerek.
Rokowanie zależy przede wszystkim od szybkości rozpoznania i wdrożenia leczenia. Nawet po opanowaniu ostrej fazy choroby dzieci wymagają wieloletniej kontroli nefrologicznej. Badanie populacyjne z Kanady wykazało, że w porównaniu z ogólną populacją noworodków pacjenci po zakrzepicy żyły nerkowej mają ponad 12-krotnie wyższe ryzyko przewlekłej choroby nerek lub zgonu oraz blisko 16-krotnie wyższe ryzyko nadciśnienia tętniczego w późniejszym życiu.
W większości przypadków leczenie opiera się na terapii przeciwzakrzepowej. Trombektomię mechaniczną rozważa się jedynie w wyjątkowych sytuacjach, gdy inne metody nie mogą zostać zastosowane lub okazują się niewystarczające. Dlatego zabieg przeprowadzony w Uniwersyteckim Centrum Klinicznym w Gdańsku należy do światowych rzadkości.
Czytaj także: