Autor : Aleksandra Kurowska
2025-10-08 14:31
Choroby płuc są jedną z najczęstszych przyczyn śmierci w Polsce, choć o wiele więcej mówimy o zawałach czy nowotworach. Postępujące PoChP, włóknienie płuc, ale też zapalenia płuc odbierają pacjentom oddech. Dr hab. n. med. Tadeusz M. Zielonka opowiada m.in. o tym, że mamy bardzo skuteczne leki, ale pacjenci nie są diagnozowani, więc rzadko z nich korzystają.
Panie profesorze, mamy choroby, które są bardzo „medialne”. Onkologia, kardiologia. Ludzie boją się, że mogą nagle umrzeć. A jak jest z chorobami płuc?
Dr hab. Tadeusz M. Zielonka: Bardzo nie lubię określenia choroba medialna.
No, ale tak trochę jest.
Tak, ale to trzeba wszystko przełożyć na życie człowieka. Człowiek z chorobami płuc to jest człowiek, który się dusi, który walczy o oddech. To jest los chorych na PoChP. Ludzie nie potrafią zrozumieć, że wysiłkiem może być ubranie się, uczesanie się czy umycie. To spotyka chorych z zaawansowanym nieleczonym PoChP. To jest istota sprawy, bo to może być czasem gorsze od nagłej śmierci w zawale, że funkcjonował wczoraj w pracy i nagle zmarł. A tutaj czasami przez lata człowiek degraduje się, jest odcinany od społeczeństwa, ponieważ nie może wyjść z domu, bo nie ma tlenu. W związku z tym spędza czas w domu coraz większym wysiłkiem oddechowym.
Jakie choroby płuc dominują w Polsce?
Wciąż nie doceniamy znaczenia infekcji dróg oddechowych. To one są najczęstszą przyczyną wizyt u lekarza i jedną z najważniejszych przyczyn zgonów. Każdego roku w Polsce na zapalenie płuc umiera niewiele mniej osób niż na raka płuca, choć świadomość społeczna skupia się niemal wyłącznie na nowotworach. Tymczasem zapalenie płuc to również choroba śmiertelna, a mimo dostępności antybiotyków współczesna lekooporność sprawia, że leczenie staje się coraz trudniejsze. To oznacza tysiące zgonów rocznie. Warto też pamiętać o szczególnym przykładzie infekcji płuc, który wszyscy mamy jeszcze w pamięci - o COVID-19.
Kogo dotyczą zapalenia płuc i kto jest szczególnie narażony?
Zapalenia płuc mogą dotyczyć każdego, ale ryzyko zgonu jest najwyższe u osób starszych. W krajach rozwiniętych to właśnie seniorzy najczęściej umierają z powodu tej choroby. Natomiast w państwach o niższym poziomie zamożności problem dotyka również najmłodszych - tam zapalenie płuc stanowi jedną z głównych przyczyn śmierci niemowląt w pierwszym roku życia.
Co możemy zrobić, aby ograniczyć liczbę zgonów? Starsze osoby często mają obniżoną odporność, mniej ruchu, a wpływ mogą mieć też choroby współistniejące.
Głównym czynnikiem nie jest tu jednak aktywność fizyczna, lecz jakość powietrza. Jeśli chcemy skutecznie zmniejszyć częstość chorób płuc, konieczna jest poprawa jakości powietrza - to ma kluczowe znaczenie.
To jest kolosalne wyzwanie.
Bez poprawy jakości powietrza nie uda się zmienić tej sytuacji. To właśnie zanieczyszczenie atmosfery odpowiada za pogarszające się wskaźniki dotyczące chorób płuc. Sama aktywność fizyczna nie wystarczy - jeśli ktoś biega w smogu, naraża się na dodatkowe szkody, zamiast poprawiać zdrowie. Podobnie dieta, choć ważna, nie zrównoważy skutków wdychania zanieczyszczonego powietrza. Ludzie mogą dbać o styl życia, ale nie mają wpływu na to, czym oddychają.
Czy szczepienia mogą być tutaj rozwiązaniem? W tym roku ukazał się raport Centrum Zdrowia dotyczący sześciu chorób zakaźnych. Widać w nim, że tam, gdzie wprowadzono zmiany w refundacji - jak w przypadku krztuśca czy półpaśca - znacząco wzrosła liczba zaszczepionych osób.
Zdecydowanie tak, szczepienia są bardzo ważnym elementem profilaktyki. Moje wahanie wynika z tego, że w Polsce ich poziom nadal jest zdecydowanie niewystarczający. W przypadku dzieci mamy przyzwoite wskaźniki, zarówno w zakresie szczepień obowiązkowych, jak i dodatkowych. Problem dotyczy jednak dorosłych - poziom wyszczepialności jest w tej grupie niezwykle niski, mimo dużych refundacji. To wstydliwa dysproporcja. Dla porównania: w Wielkiej Brytanii czy Holandii poziom szczepień przeciw grypie przekracza 75 procent, a w Polsce wynosi zaledwie około 4 procent. Trudno więc mówić o skutecznej ochronie.
A jeżeli chodzi o pneumokoki i inne choroby?
Podobnie. Pomimo programów i refundacji nie są to szczepienia masowe. Zaszczepionych jest oczywiście więcej niż dawniej, gdy trzeba było płacić wysokie kwoty, ale trudno mówić o przełomie. Wynika to z braków edukacyjnych i motywacyjnych. Potrzebne jest skoordynowane działanie: nie tylko refundacja, lecz także edukacja personelu, przygotowanie pacjentów do świadomej profilaktyki i motywowanie lekarzy. Tymczasem, przy nadmiarze obowiązków, brakuje im czasu na edukację i profilaktykę, co powoduje, że wielu dorosłych pacjentów pozostaje niezaszczepionych.
To jeszcze wrócę do tego PoChP. Powiedzmy osobom, które mogły nie zetknąć się z tym terminem - co to za choroba, jakie ma objawy? Kiedy pacjenci mogą zacząć się domyślać, że mają PoChP, skoro spirometria nie jest powszechnie wykonywana?
To przewlekła obturacyjna choroba płuc. Samo słowo "obturacyjna" oznacza zwężenie oskrzeli - i to właśnie jest istota schorzenia. Podstawą diagnostyki jest spirometria, która powinna być rutynowo wykonywana, tak jak pomiar ciśnienia czy poziomu glukozy. Wystarczy raz w roku od pewnego wieku. To badanie proste i nieinwazyjne, a mimo to wykonywane zdecydowanie zbyt rzadko. Skutkiem jest późne rozpoznawanie, często dopiero w zaawansowanym stadium choroby, gdy płuca są już poważnie uszkodzone.
A jeżeli płuca nie są jeszcze zniszczone, choroba dopiero się rozwija - jakie mogą być objawy i co lekarz może zrobić w takiej sytuacji? Poza tym, że zapewne doradzi, by nie palić papierosów.
Rzeczywiście, palenie jest kluczowym czynnikiem ryzyka, ale problemem są również zanieczyszczenia powietrza. Co można wówczas powiedzieć pacjentowi? Żeby nie oddychał zanieczyszczonym powietrzem? To przecież niemożliwe. Można jedynie uświadamiać, jak ważne jest zmniejszanie ekspozycji na czynniki szkodliwe. Rezygnacja z papierosów to podstawa, ale niestety nie rozwiązuje problemu, jeśli jednocześnie oddychamy powietrzem złej jakości.
A leczenie? Wspomniał Pan o butlach z tlenem - to już ostatnie stadia choroby, prawda?
Tak, to dotyczy niewydolności oddechowej. Mamy jednak bardzo skuteczne leki, które poprawiają funkcje oddechowe i odgrywają istotną rolę w terapii. Problem polega na tym, że choroba jest rozpoznawana tylko u około 20 proc. pacjentów, podczas gdy 80 proc. pozostaje bez diagnozy. Dlatego tak ważne jest docieranie z badaniami do pacjentów i stosowanie nowoczesnych terapii. Niestety wielu chorych nadal otrzymuje przestarzałe, archaiczne preparaty. To trzeba zmienić.
Jakie są typowe objawy? Wielu ludzi może myśleć, że zadyszka czy zmęczenie to po prostu efekt wieku albo przepracowania.
To prawda, ale nie chcę tego upraszczać. W chorobach płuc jest 300 jednostek chorobowych, a objawy są w zasadzie dwa: kaszel i duszność. W przypadku PoHP właśnie one dominują - kaszel, duszność lub oba naraz.
Zalecono ponownie przesiewowe badania pod kątem raka płuca, ale w ich trakcie często wykrywa się inne choroby. Jak to zorganizować?
To oczywiste, że badania przesiewowe pozwalają wykrywać także PoChP.
A śródmiąższowe choroby płuc?
Tak, chociażby włóknienie płuc można świetnie rozpoznać przy okazji badań screeningowych ukierunkowanych pierwotnie na raka. Problem pojawia się później.
Co dzieje się z pacjentem po takim badaniu?
Zwykle schemat jest prosty - jest rak albo go nie ma. Jeśli nie ma, pacjent wraca do domu.
I to właśnie wymaga zmiany. Takiego chorego trzeba przekazać pod opiekę specjalistyczną. Niestety dziś na wizytę u specjalisty czeka się ponad rok.
A istnieje system przekazywania takich pacjentów?
Niestety nie. Efekt jest taki, że program wykrywa chorobę, ale pacjent trafia do specjalisty dopiero po roku czy półtora, o ile sam o tym nie zapomni.
Co trzeba byłoby zrobić, by wykorzystać tę szansę?
W Polsce mamy 1800 pulmonologów, z czego realnie pracuje około 1100 - reszta zatrudniona jest w podstawowej opiece zdrowotnej, bo tam jest to bardziej opłacalne. Nawet tej ograniczonej kadry nie wykorzystujemy w pełni. Kolejki nie wynikają z tego, że lekarze nie pracują, lecz z tego, że jest ich zbyt mało w stosunku do potrzeb. Mówimy o trzeciej co do znaczenia chorobie, a liczebnie kadra nie jest przygotowana. Ci, którzy pracują, często rezygnują ze specjalności ze względów ekonomicznych. To efekt źle zaprojektowanego systemu.
Czyli problemem są wyceny w AOS?
Tak, ale to część szerszego zagadnienia. Trzeba stworzyć odpowiednie warunki pracy i motywacji, by lekarze chcieli pracować w tej specjalności. To zaniedbanie, które będzie bardzo trudno nadrobić.
Bardzo dziękuję za rozmowę.
Dziękuję.
Czytaj także:
Przeszczep płuc u 77-latka. Takich pacjentów będzie coraz więcej
Kiedy wypalimy ostatniego papierosa? Prof. Postuła: nieprędko
Redaktor naczelna, od ponad 20 lat pracuje w mediach. Była redaktor naczelna Polityki Zdrowotnej, redaktor m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej. Laureatka branżowych nagród dla dziennikarzy i mediów medycznych, a także Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kontakt: aleksandra.kurowska@cowzdrowiu.pl
Partnerzy serwisu