Autor : Agnieszka Paculanka
2024-10-14 17:57
- Robimy wszystko, by leki przeciwbólowe były dostępne, ale jednocześnie staramy się zaradzić nadmiernej preskrypcji, żeby nie było problemów z uzależnieniami - mówił wiceminister zdrowia Marek Kos podczas posiedzenia Parlamentarnego Zespołu ds. Medycyny Bólu.
Wiceminister zdrowia Marek Kos podkreślił, że z leczenia bólu korzystają nie tylko pacjenci onkologiczni, choć są oni najprawdopodobniej najliczniejszą grupą korzystającą z terapii przeciwbólowych.
- Wielu pacjentów z chorobami neurologicznymi, reumatologicznymi czy cierpiących na ból ostry także wymaga farmakoterapii. Dlatego cieszy mnie to, że o terapii bólu rozmawiamy w gronie nie tylko lekarzy, ale także fizjoterapeutów. Dużo mówimy o terapii behawioralnej, wsparciu psychologicznym, które są również bardzo ważnymi aspektami leczenia. Do terapii bólu musimy podejść kompleksowo - to nie tylko iniekcja czy tabletka. To nie zawsze wystarcza. Czasami trzeba dodać trochę ruchu, czasami trzeba poświęcić czas na rozmowę z pacjentem, która może przynieść bardzo dobre efekty - mówił Marek Kos.
Wiceminister zdrowia przytoczył też dane, z których wynika, że w 2023 r. ponad 3 mln osób stosowało leki przeciwbólowe z grupy opioidów, a wydano na nie 9 mln recept. - To świadczy o skali problemu, z jakim mamy do czynienia, ale przede wszystkim świadczy to o skali bólu z jakim do czynienia mają pacjenci - podkreślił wiceminister.
- Dla mnie najważniejszym wydarzeniem w tym roku jest październikowe obwieszczenie refundacyjne, w którym znalazła się duża grupa leków przeciwbólowych z grupy opioidów. Można je obecnie stosować we wszystkich zarejestrowanych wskazaniach na dzień wydania decyzji. Do tej pory te wskazania były ograniczone, stąd też mocno ograniczona była dostępność do tych leków. Według danych, które mamy, aż około 20 proc. leków takich jak oksykodon czy oksykodon z naloksonem lub tramadol z paracetamolem było kupowanych na 100 proc. czyli bez refundacji. To najlepiej pokazuje, że te zmiany w refundacji były potrzebne - podkreślił Marek Kos.
- Kończymy pracę nad rozporządzeniem ministra zdrowia, które ograniczy kwestię wypisywania recept w receptomatach i kwestię teleporad. Etap konsultacji i ostatecznych ustaleń na pewno trochę potrwa, bo nie wszyscy jesteśmy jednomyślni. Jedni domagają się pozostawienia pewnych leków, inni chcieliby mieć możliwość przepisywania danych leków właśnie za pomocą receptomatów - tłumaczył Marek Kos.
- Wychodzę z założenia, że kwestia receptomatów nie dotyczy danego lekarza, bo każdy lekarz, który prowadzi leczenie bólu, nie ma z tym problemu, bo wie, że receptę będzie mógł wypisać. Oczywista jest dla niego również kwestia wskazań do preskrypcji. Wiemy, że najlepiej byłoby przed wypisaniem leku pacjenta zobaczyć i zbadać. Jednak moim zdaniem czasami, szczególnie jeżeli chodzi o leczenie paliatywne, hospicyjne, wystarczy wizyta pielęgniarki z hospicjum domowego, by pewne przesłanki do preskrypcji danego leku zostały już wskazane. Nie widzę tutaj żadnych ograniczeń - wyraził swoje zdanie wiceminister zdrowia.
Marek Kos podkreślił, że widzi potrzebę ograniczenia, jeżeli chodzi o wypisywanie recept na opioidy przez nie tyle lekarza co, jak to określił, przez „prawo wykonywana zawodu lekarza”, które jest po drugiej stronie internetu.
- To „prawo wykonywana zawodu lekarza” jest w stanie w ciągu jednego dnia wypisać 800 a nawet więcej recept na różne leki. To należy ograniczyć, bo trudno zgodzić się z tym, że takie ilości leków są potrzebne jednemu pacjentowi - wyjaśnił swoje stanowisko wiceminister Kos.
- Z jednej strony chcemy zająć się każdą formą bólu, a z drugiej strony zdajemy sobie w Ministerstwie Zdrowia sprawę, że stosowanie leków z pewnych grup powoduje bardzo duże zagrożenie uzależnieniem. Tak więc robimy wszystko, by leki przeciwbólowe były dostępne, ale jednocześnie staramy się zaradzić nadmiernej preskrypcji, żeby nie było problemów z uzależnieniami - podkreślił Marek Kos.
- Nie waham się powiedzieć, że musimy również walczyć z wywozem leków z Polski, bo bezpieczeństwo lekowe jest dla nas bardzo ważne. Chcemy, by leki w Polsce były tanie, a dla osób 18- i 65+ bezpłatne i by były dostępne dla Polaków, a nie wyjeżdżały za granicę - stwierdził wiceminister zdrowia.
Marek Kos zwrócił także uwagę na niezwykle ważną rolę dobrze zorganizowanego systemu ambulatoryjnego leczenia bólu.
- Leczenie bólu nie powinno spoczywać w całości na barkach lekarza podstawowej opieki zdrowotnej czy poradni specjalistycznych. W sytuacji, gdy nie mogą już nic więcej pacjentowi z bólem zaoferować, powinni mieć możliwość odesłania go do jednostki specjalistycznej, czyli do poradni leczenia bólu. Niestety, wszyscy wiemy, że w tej chwili jest ich Polsce bardzo mało. Dlatego przyspieszymy prace nad rozwiązaniami, dzięki którym poradni leczenia bólu będzie więcej. To kwestia dopuszczenia odpowiedniej grupy lekarzy do pracy w takiej poradni i odpowiedniej wyceny tych świadczeń - zapowiedział Marek Kos.
Podkreślił też, że w ramach ambulatoryjnej opieki specjalistycznej, świadczenia z zakresu leczenia bólu nie są limitowane, tak więc wszystkie wykonane porady z całą pewnością będą zapłacone.
- Wszyscy wiemy o problemach w NFZ, ale już pierwsze półrocze jest rozliczone. Jeśli chodzi o III kwartał, to zbieramy w tej chwili w NFZ informacje o wysokości nadwykonań i po ich weryfikacji nastąpi wypłata, zapewne jeszcze przed końcem tego roku - zadeklarował wiceminister zdrowia.
Warto jednak przypomnieć, że przedstawiciele MZ i NFZ mówią tylko o zapłacie za nadwykonania w obszarze świadczeń nielimitowanych, a kiedy zapłacona będzie reszta i w jakiej części, to na razie zagadka. W nie tak odległej przeszłości szpitale po zapłatę masowo zgłaszały się z pozwami.
Przeczytaj także:
Leczenie bólu: zdaniem lekarzy standard zbyt skomplikowany
MZ wprowadza standard ambulatoryjnego leczenia bólu
Każdy zabieg związany z bólem musi być wykonywany ze znieczuleniem
Partnerzy serwisu