Autor : Aleksandra Kurowska
2025-06-09 08:32
Co można zrobić widząc agresywnego pacjenta? Jakie kary orzekane są wobec osób, które napadły na ratownika lub lekarza? Między innymi o tym opowiada nam mecenas Sebastian Sikorski.
Dr hab. Sebastian Sikorski, prof. UKSW i prorektor ds. promocji i współpracy z otoczeniem. Od lat zajmuje się obszarem ochrony zdrowia reprezentując placówki medyczne oraz medyków.
Aleksandra Kurowska: Bezpieczeństwo w szpitalach jest problemem od lat. Jakie uprawnienia ma personel medyczny, gdy np. ktoś jest agresywny w przychodni, bo nie odpowiadają mu odległe terminy wizyt, pijany demoluje izbę przyjęć albo grozi ratownikowi na triażu na szpitalnym oddziale ratunkowym? Co może zrobić personel medyczny, nie narażając się prokuratorowi?
W takiej sytuacji należy dokonać oceny, czy dana osoba stanowi zagrożenie dla siebie lub dla otoczenia. Jeśli odpowiedź jest twierdząca, to personel medyczny może podjąć próbę jej obezwładnienia, a następnie powiadomić odpowiednie służby, a po ich pojawieniu przekazać im kontrolę nad sytuacją. Przy czym nie są do tego oczywiście potrzebne jakieś specjalne uprawnienia, bo tak może zachować się dowolny świadek takiego zdarzenia.
Jak może wyglądać obezwładnienie? Rzucić się na taką osobę, założyć jej kaftan, podać leki na uspokojenie?
Generalną zasadą jest, żeby taka osoba w wyniku naszej interwencji nie odniosła uszczerbku na zdrowiu.
Choć pewnie to się może zdarzyć?
Oczywiście, dlatego tak ważna jest kwestia odpowiedniego przeszkolenia personelu medycznego. Na przykład ratownicy od wielu lat są szkoleni w tym kierunku, a teraz ma to objąć jeszcze szersze grono osób.
Zdarzyły się Panu przypadki, że pacjent oskarżył lekarza, który próbował się przed agresywnym zachowaniem tego pacjenta obronić?
Miałem dwie sprawy, które ostatecznie nie doszły do fazy postępowania sądowego. Reprezentowałem w nich lekarzy i ratowników, broniących się przed oskarżeniami pacjenta.
O co pacjenci ich oskarżali?
Spektrum możliwych oskarżeń wnoszonych przez pacjentów jest bardzo szerokie. Mogą być formułowane zarówno na gruncie prawa karnego, jak i cywilnego. Dotyczą np. uszczerbku na zdrowiu, znieważenia, naruszenia nietykalności cielesnej czy naruszenia dóbr osobistych.
Pamiętajmy jednak, że zespoły ratownictwa medycznego i pracownicy SOR-ów, to dwa newralgiczne punkty w systemie ochrony zdrowia. Obecnie mają już status funkcjonariuszy publicznych, czyli są objęci szczególną ochroną. Polega ona na zwiększeniu odpowiedzialności karnej za napaść na taką osobę. W mediach, szczególnie ostatnio, podnoszona jest kwestia zwiększenia ochrony prawnej personelu medycznego. Ja natomiast zwróciłbym też uwagę na konieczność lepszego egzekwowania tych przepisów, które już mamy, i które są dobre.
Wiele osób, np. ratownicy, nie zgłaszają takich przypadków, bo zwyczajnie nie mają czasu ani chęci, by po raz kolejny iść na policję czy do prokuratury.
Jest jeszcze inny powód: orzekane kary są łagodne. Często kończy się na warunkowym zawieszeniu kary czy pracach społecznych. To nie jest efektywne. Być może należałoby jednak zaostrzyć dolną granicę kary. Chyba aktualnie są już zgłoszone projekty, żeby za czynną napaść na personel medyczny obowiązywała bezwzględna kara pozbawienia wolności.
A jak potoczyły się te dwie sprawy, o których Pan wspomniał?
Zakończyły się wycofaniem zarzutów przez pacjentów. Zorientowali się, że formułowanie takich oskarżeń może zakończyć się dla nich negatywnymi konsekwencjami. Dodam, że obydwa przypadki dotyczyły pacjentów, którzy podczas zdarzenia byli w stanie nietrzeźwości.
Medycy, ofiary napaści, nie są też pewnie zachęcani przez ciągnące się latami sprawy sądowe. Czy nie mogłoby być podobnie tak jak z zakazem stadionowym? Wyrok w 24 czy 48 godzin i po sprawie?
Jak najbardziej tak, tylko dotykamy ogólnej kwestii szybkości postępowań sądowych jako takich…
Procesy wyborcze są szybkie, procesy stadionowe też potrafią być szybkie.
To prawda, ale z drugiej strony może pojawić się zarzut braku gwarancji należytego rozpatrzenia sprawy.
W mojej ocenie, przewlekłość postępowań w dużej mierze wynika z obowiązujących procedur i praktyki, z daleko posuniętego formalizmu. Jednym z warunków przyspieszenia postępowań sądowych w Polsce jest konieczność odformalizowania części procedur tam, gdzie to możliwe. Gdyby procedury odformalizować, a jednocześnie przyjąć ich efektywne wykonywanie, to zdecydowanie mogłoby przyspieszyć postępowania.
Redaktor naczelna, od ponad 20 lat pracuje w mediach. Była redaktor naczelna Polityki Zdrowotnej, redaktor m.in. w Rzeczpospolitej, Dzienniku Gazecie Prawnej. Laureatka branżowych nagród dla dziennikarzy i mediów medycznych, a także Polskiej Izby Ubezpieczeń oraz Związku Przedsiębiorców i Pracodawców. Kontakt: aleksandra.kurowska@cowzdrowiu.pl
Partnerzy serwisu