Autor : Marcin Powęska
2025-10-03 10:11
W trzustce odkryto mechanizm, który działa jak biologiczny hamulec, chroniąc organizm przed niebezpiecznym spadkiem poziomu cukru. Kluczową rolę odgrywają komórki delta - przez lata uważane za mało istotne - uruchamiające sygnał zatrzymujący nadmierne wydzielanie insuliny.
Cukrzyca kojarzona jest przede wszystkim z przewlekle podwyższonym poziomem glukozy i odległymi powikłaniami - niewydolnością nerek, utratą wzroku czy chorobami naczyń prowadzącymi do amputacji kończyn. To właśnie te konsekwencje przez lata skupiały uwagę lekarzy i naukowców, próbujących ograniczyć skutki nadmiernej glikemii i poprawić skuteczność terapii insulinowych.
Badacze z Uniwersytetu Kalifornijskiego w Davis zwracają jednak uwagę na inne, bardziej bezpośrednie zagrożenie, jakim jest hipoglikemia - nagły i gwałtowny spadek poziomu cukru we krwi. Może on pojawić się jako efekt leczenia insuliną lub lekami pobudzającymi komórki beta do pracy. Epizody hipoglikemii stanowią jedno z najpoważniejszych i najbardziej niedocenianych powikłań cukrzycy, które wymaga nowych rozwiązań terapeutycznych.
- W takich momentach tkanki organizmu, a zwłaszcza mózg, zaczynają dosłownie głodować. Jeśli nie zostanie udzielona szybka pomoc, hipoglikemia może prowadzić do utraty przytomności, śpiączki, a nawet śmierci - wyjaśnia Mohammad Pourhosseinzadeh, doktorant i student medycyny z UC Davis.
Wyspy Langerhansa w trzustce to mikroskopijne struktury złożone z kilku typów komórek, które wspólnie kontrolują poziom cukru we krwi. Najwięcej jest komórek beta - to one produkują insulinę, hormon obniżający stężenie glukozy. W cukrzycy typu 1 układ odpornościowy niszczy komórki beta, a w typie 2 wydzielają one insuliny zbyt mało i stają się mniej wrażliwe na bodźce. Dlatego pacjenci potrzebują zastrzyków z insuliną albo leków wspomagających jej wydzielanie.
Znacznie mniej uwagi poświęcano komórkom delta, które stanowią zaledwie ok. 5 proc. wysp Langerhansa. Przez lata wiedziano jedynie, że wytwarzają one hormon zwany somatostatyną, ale jego znaczenie dla regulacji poziomu glukozy pozostawało niejasne. Dopiero badania prof. Marka Huisinga i jego zespołu z UC Davis pokazały, że pełnią one ważniejszą rolę niż sądzono. W 2015 r. odkryto, że komórki beta, oprócz insuliny, uwalniają też sygnał w postaci hormonu o nazwie urokortyna-3. Działa on na komórki delta, które w odpowiedzi zaczynają wydzielać somatostatynę. A ta działa jak hamulec - daje sygnał komórkom beta, by na chwilę przerwały produkcję insuliny.
Kilka lat później, w 2024 r., badania na myszach potwierdziły, że bez komórek delta układ glukozowy traci stabilność. Zwierzęta pozbawione tych komórek miały stale obniżony poziom cukru - o ok. 1/5 - ponieważ brakowało im somatostatyny ograniczającej wydzielanie insuliny. To jasno pokazało, że delta komórki nie są marginesem układu, lecz ważnym elementem zabezpieczającym przed zbyt gwałtownym spadkiem poziomu glukozy.
Dodatkowo wiadomo, że u osób z cukrzycą poziom urokortyny-3 bywa niższy, a to oznacza, że mechanizm aktywujący komórki delta działa słabiej. W praktyce ich rola ochronna zostaje ograniczona, a pacjenci stają się bardziej narażeni na epizody hipoglikemii.
Nowa praca, opublikowana w PNAS, ujawnia kolejny, fascynujący element tej układanki. Pourhosseinzadeh wykazał, że komórki beta i delta nie tylko wymieniają się sygnałami chemicznymi, ale także pulsują w rytmie zsynchronizowanych impulsów wapniowych. To właśnie wzrost stężenia jonów wapniowych w komórkach beta - towarzyszący wyrzutowi insuliny - przenosi się błyskawicznie do sąsiadujących komórek delta.
Sygnał ten rozchodzi się dzięki tzw. połączeniom szczelinowym (neksus) - elektrycznym mostkom tworzonym przez białko koneksynę 36. To bardzo podobny mechanizm jak ten, który sprawia, że serce kurczy się w idealnym rytmie: fale elektryczne rozchodzą się pomiędzy komórkami mięśniowymi, wymuszając synchroniczny skurcz.
W trzustce działa to jak "uderzenie w dwóch aktach". Najpierw szybki sygnał elektryczny dociera do komórek delta, przygotowując je do reakcji. Następnie, po ok. pół minuty, komórki beta uwalniają urokortynę-3, która wzmacnia odpowiedź i wyzwala wyrzut somatostatyny. Dopiero połączenie obu sygnałów sprawia, że komórki delta skutecznie hamują dalsze wydzielanie insuliny, chroniąc organizm przed hipoglikemią.
Zaburzenia tego subtelnego systemu mogą tłumaczyć, dlaczego u chorych na cukrzycę mechanizmy obronne przed hipoglikemią są niewydolne. Jeżeli uda się przywrócić lub wzmocnić sygnalizację urokortyny-3 i aktywność komórek delta, możliwe będzie ograniczenie ryzyka nagłych, groźnych spadków glukozy.
- Badamy obecnie, jak ten mechanizm - ta swoista kombinacja szybkiego sygnału elektrycznego i wolniejszego sygnału hormonalnego - można wykorzystać, aby istniejące leki działały lepiej - podkreśla prof. Huising.
To odkrycie otwiera nową perspektywę: zamiast skupiać się wyłącznie na zwiększaniu podaży insuliny, można równocześnie wzmacniać naturalne hamulce, które zapobiegają jej nadmiarowi. Takie podejście mogłoby znacząco zwiększyć bezpieczeństwo terapii i poprawić jakość życia milionów pacjentów na całym świecie.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu