Autor : Marcin Powęska
2026-08-27 09:06
Proste badanie MRI może pomóc ocenić, jak szybko u osoby przed 65. rokiem życia łagodne zaburzenia poznawcze rozwiną się w otępienie. Nowa metoda nie jest jeszcze gotowa do rutynowego stosowania, ale w przyszłości może ułatwić planowanie leczenia i opieki.
Naukowcy z Mass General Brigham przeanalizowali dane 130 osób w wieku od 40 do 64 lat. U wszystkich rozpoznano łagodne zaburzenia poznawcze związane z wczesną postacią choroby Alzheimera. Dla porównania uwzględniono również 97 zdrowych osób w podobnym wieku.
Badacze skupili się na zaniku kory mózgowej widocznym w rezonansie magnetycznym (MRI). Oceniali przede wszystkim obszary związane z pamięcią i myśleniem, które są szczególnie podatne na uszkodzenia w chorobie Alzheimera rozwijającej się przed 65. rokiem życia.
W czasie obserwacji trwającej średnio ok. 2 lat u 84 pacjentów, czyli blisko 65 proc. badanej grupy, zaburzenia poznawcze rozwinęły się w otępienie. Osoby, u których już na początku widoczny był większy zanik charakterystycznych obszarów mózgu, traciły samodzielność szybciej. Każdy wzrost nasilenia zaniku o jedno odchylenie standardowe wiązał się z 24-proc. wzrostem ryzyka przejścia do otępienia.
Rezonans magnetyczny jest rutynowo wykorzystywany podczas diagnozowania zaburzeń poznawczych. Zdaniem autorów w przyszłości ten sam obraz mógłby dostarczać dodatkowych informacji o spodziewanym przebiegu choroby - bez wykonywania kolejnego badania.
Taka prognoza mogłaby pomóc pacjentom i ich bliskim wcześniej przygotować się na zmiany dotyczące pracy, mieszkania czy opieki. Lekarzom ułatwiłoby natomiast ustalenie częstotliwości kontroli i dopasowanie planu postępowania do konkretnej osoby.
Nie oznacza to jednak, że na podstawie MRI można dziś przewidzieć dokładny moment pojawienia się otępienia. Dodanie pomiaru zaniku mózgu poprawiło model prognostyczny, ale skala tej poprawy była umiarkowana.
Model opracowano i sprawdzono na danych z jednej grupy, złożonej głównie z białych osób niebędących Latynosami. Większość uczestników miała też zaburzenia, w których dominowały problemy z pamięcią. Wyniki mogą więc nie odnosić się w takim samym stopniu do pacjentów, u których choroba zaczyna się od zmian zachowania, trudności językowych albo problemów ze wzrokiem i orientacją przestrzenną.
Metoda wymaga ponadto komputerowej analizy obrazów, która nie jest obecnie standardem w codziennej praktyce. Autorzy podkreślają, że przed jej klinicznym zastosowaniem konieczne jest potwierdzenie wyników opublikowanych w Neurology w niezależnych i bardziej zróżnicowanych populacjach.
Czytaj także:
USA: Nowy test z krwi ma przyspieszyć diagnozę alzheimera
Choroba Parkinsona: gdańscy naukowcy z patentem na diagnozowanie
Partnerzy serwisu