Autor : Marcin Powęska
2026-08-05 09:31
O tym, że pestycydy mogą szkodzić, wiemy od dawna, ale nowe badania wskazują na związek z groźną chorobą neurologiczną. Jaką?
Praca przy opryskach może mieć skutki znacznie poważniejsze niż chwilowe podrażnienie skóry, kaszel czy ból głowy. Nowa analiza badań wskazuje, że zawodowy kontakt z pestycydami wiąże się z wyższym ryzykiem stwardnienia zanikowego bocznego (SLA). Najbardziej narażone osoby chorowały niemal 3 razy częściej!
Autorzy nowej publikacji w Occupational & Environmental Medicine przeszukali 8 baz naukowych i artykułów z lat 1990-2025, w których sprawdzono związek między pestycydami a SLA. Początkowo znaleźli 767 publikacji. Po sprawdzeniu ich jakości oraz sposobu zbierania danych do głównej analizy zakwalifikowano tylko 8. Obejmowały one łącznie 1734 osoby z SLA.
Okazało się, że osoby mające w pracy kontakt z pestycydami były nawet o 60 proc. bardziej narażone na SLA niż osoby bez takiego kontaktu. Nie oznacza to, że zachoruje 60 na 100 pracowników. SLA pozostaje rzadką chorobą, a podana wartość opisuje wzrost ryzyka w porównaniu z grupą nienarażoną.
Największe różnice dotyczyły osób pracujących z dużymi ilościami pestycydów lub mających z nimi częstszy kontakt. W tej grupie ryzyko było 2,7 razy większe. Przy mniejszym narażeniu było prawie 2-krotnie wyższe. Trzeba jednak pamiętać, że dokładne porównanie dawek było wręcz niemożliwe. Poszczególne badania inaczej określały małe i duże narażenie. Czasami liczyła się liczba dni pracy z pestycydami, a w innych przypadkach częstotliwość ich stosowania albo liczba przepracowanych lat. Tylko jedno badanie wyraźnie pokazało, że ryzyko rosło wraz z dawką.
Badacze sprawdzili również, czy znaczenie ma rodzaj stosowanego preparatu. Największą różnicę zaobserwowali w przypadku herbicydów, czyli środków używanych do zwalczania chwastów. Kontakt z nimi wiązał się z ryzykiem SLA wyższym o ok. 71 proc. W przypadku insektycydów, stosowanych przeciwko owadom, ryzyko było wyższe o 57 proc. Dla fungicydów, czyli środków przeciwko grzybom, wzrost wynosił ok. 61 proc.
Publikacja nie pozwala jednak wskazać jednego konkretnego preparatu odpowiedzialnego za ten związek. W analizowanych badaniach pracownicy często mieli kontakt z wieloma środkami, a pytania o używane produkty były bardzo ogólne.
Autorzy przywołują wcześniejsze prace dotyczące m.in. malationu, parakwatu i glifosatu. Substancje te mogą powodować stres oksydacyjny, stany zapalne w układzie nerwowym i zaburzenia pracy komórek. Są to procesy, które mogą mieć znaczenie w rozwoju SLA. Nie jest to jednak dowód, że którykolwiek z tych środków bezpośrednio wywołuje chorobę.
SLA jest rzadką, postępującą chorobą układu nerwowego. Niszczy komórki odpowiedzialne za przekazywanie poleceń z mózgu do mięśni. Chory stopniowo traci siłę i sprawność, a z czasem pojawiają się problemy z poruszaniem się, mówieniem, połykaniem oraz oddychaniem.
Choroba może mieć podłoże genetyczne, ale przypadki rodzinne stanowią mniejszość. W pozostałych sytuacjach przyczyny nie są dobrze poznane. Naukowcy badają m.in. możliwy wpływ palenia, urazów głowy, metali ciężkich, niektórych toksyn oraz warunków pracy.
SLA nadal nie można wyleczyć. Dostępne terapie mogą spowalniać jego rozwój lub łagodzić objawy, ale nie zatrzymują choroby. Dlatego tak ważne jest znalezienie czynników, którym można zapobiegać.
Autorzy publikacji podkreślają, że odkryli związek, a nie bezpośrednią przyczynę. Analizowane badania opierały się głównie na porównywaniu osób chorych z osobami bez SLA. Taka metoda nie pozwala całkowicie wykluczyć wpływu innych czynników, np. urazów głowy, palenia, korzystania z wody ze studni czy kontaktu z innymi substancjami w pracy. Wyniki powinny jednak skłonić do ograniczania zawodowego kontaktu z pestycydami.
Czytaj także: