Autor : Magdalena Gajownik
2026-05-05 11:06
Polska wciąż formalnie nie rozpoczęła walki o uchylenie wyroku belgijskiego sądu, który nakazał zapłatę ponad 6 mld zł za nieodebrane szczepionki Pfizer przeciw COVID-19. Jak ustalił RMF FM, resort zdrowia nadal nie otrzymał wykonawczej kopii orzeczenia, a bez niej nie rusza 60-dniowy termin na złożenie apelacji.
Ponad 6 mld zł, 64 mln dawek szczepionek i jeden dokument, który wciąż nie dotarł do Polski - właśnie od tego formalnego szczegółu zależy dziś rozpoczęcie batalii prawno-finansowej. Jak informuje RMF FM, Ministerstwo Zdrowia nadal nie otrzymało wykonawczej wersji wyroku sądu w Brukseli, który 1 kwietnia nakazał Polsce zapłatę na rzecz firmy Pfizer i odbiór zakontraktowanych preparatów. Na razie resort ma odpis orzeczenia, czyli to za mało, żeby proces mógł ruszyć, a to jest kluczowe, bo dopiero fizyczne doręczenie wykonawczej kopii wyroku uruchamia 60-dniowy termin przewidziany w belgijskim prawie na wniesienie apelacji. Bez tego Polska pozostaje w stanie zawieszenia - wyrok istnieje, ale procedura odwoławcza nie może zostać rozpoczęta.
Stawka tego sporu jest ogromna - przede wszystkim finansowo, a dopiero później politycznie, bo gdybyśmy chcieli sobie zobrazować kwotę, to ponad 6 mld zł to suma porównywalna z rocznymi wydatkami państwa na terapie onkologiczne i wyższa niż budżet przeznaczany na ratownictwo medyczne. Do tego dochodzi zadłużenie NFZ, któremu brakuje według szacunków ponad 17 mld zł, więc ewentualna realizacja wyroku dodatkowo pogłębiłaby kryzys finansowy systemu. Nawet jeśli Polska ostatecznie musiałaby odebrać zakontraktowane preparaty, pojawia się kolejny kosztowny problem – co zrobić z milionami dawek, na które nie ma już zapotrzebowania, a sama utylizacja mogłaby kosztować kolejne setki tysięcy złotych. Pisaliśmy o tym tutaj.
Dzisiejszy wielomiliardowy problem Polski ze szczepionkami ma swoje źródło w decyzjach podjętych jeszcze w 2021 r., kiedy rząd PiS zdecydował się zamówić kolejne ogromne partie szczepionek, choć Polska miała już zakontraktowane 109 mln dawek, a około 30 mln zalegało w magazynach. Wtedy była możliwość wycofania się z tego zamówienia, ale ówczesne kierownictwo resortu z niej nie skorzystało, a próby ograniczenia liczby dawek podjęto dopiero po terminie. Sąd w Brukseli uznał jednak, że Polska nie miała podstaw prawnych do jednostronnego wycofania się z umowy tłumacząc, że ani sytuacja geopolityczna, ani zmiana przebiegu pandemii nie stanowiły wystarczającego uzasadnienia do zerwania kontraktu. Resort zdrowia analizuje możliwe ścieżki działania, w tym apelację i potencjalny wniosek o zawieszenie wykonalności wyroku. Ale sprawa nie jest prosta, bo zgodnie z belgijskim prawem, zanim apelacja zostanie formalnie rozpatrzona, może istnieć obowiązek wcześniejszego uregulowania zasądzonej kwoty. Najwyższa Izba Kontroli zakwestionowała zasadność działań poprzedniego rządu, a audyt KAS wykazał nieprawidłowości warte ponad 8 mld zł. Sprawa ma już także wymiar prokuratorski - skierowano 10 zawiadomień dotyczących możliwych naruszeń, w tym podejrzenia, że przy zakupie szczepionek nieprawidłowo oszacowano potrzeby kraju, narażając państwo na ogromne straty.
Czytaj także:
Sąd: Polska ma zapłacić Pfizerowi ok. 5,6 mld zł za szczepionki
MZ bada wyrok Pfizera – jakie konsekwencje dla polskiego zdrowia?
Partnerzy serwisu