Autor : Magdalena Gajownik
2026-06-17 13:38
Donald Tusk poprosił Najwyższą Izbę Kontroli o pomoc w prześwietleniu przepływu publicznych pieniędzy w ochronie zdrowia. Jak powiedział - chce szczegółowego raportu pokazującego, gdzie dochodziło do nieprawidłowości finansowych.
-Szczegółowo wyjaśnimy sprawę młodego lekarza z Warszawy. W zależności od wyników kontroli sprawą może zainteresować się również prokuratura - zapowiedział dzisiaj premier Tusk i dodał, że oczekuje od Najwyższej Izby Kontroli szczegółowego raportu o tych placówkach, w których dochodziło do nadużyć finansowych. To wszystko w kontekście głośnej sprawy i dużych zarobków lekarza-radnego KO, Dawida Kacprzyka. Zapowiedź kontroli pojawia się dzień po przyjęciu przez rząd projektu ustawy, która ma pozwolić na zbieranie szczegółowych danych o wynagrodzeniach medyków - informacje mają być powiązane z numerem PESEL albo numerem prawa wykonywania zawodu. Zdaniem Tusk przez lata powstał system, który w części przypadków sprzyjał powstawaniu bardzo wysokich wynagrodzeń, a są szpitale, w których koszty płac pochłaniają prawie cały budżet placówki.
O zarobkach Dawida Kacprzyka pisaliśmy wczoraj, ale w tej sprawie na jaw wychodzą kolejne rzeczy. Według portal Zero.pl w Warszawskim Szpitalu Południowym - w którym koordynatorem SOR jest Kacprzyk - miała funkcjonować nieformalna, szybsza ścieżka przyjęć dla polityków Koalicji Obywatelskiej i ich rodzin. Portal twierdzi, że te osoby miały być przyjmowane poza standardową kolejnością w trybie pilnym chociaż nie kwalifikował ich do tego stan zdrowia, a w ciągu kilkunastu minut wykonywano im szerokie pakiety badań, a na wyniki mogli czekać równie krótko w wydzielonym pomieszczeniu zamiast w ogólnodostępnej poczekalni. Podkreślamy, że są to ustalenia portalu Zero.pl. Na razie ani Narodowy Fundusz Zdrowia ani inne instytucje kontrolne tego nie potwierdziły, ale redakcja poinformowała, że przekazała NFZ dane osób, których przypadki uznała za wymagające weryfikacji. Sprawa jest szczególnie istotna i bulwersująca, bo obowiązujące przepisy nie przewidują żadnych szczególnych przywilejów dla polityków w dostępie do publicznej ochrony zdrowia.
Do dyskusji o finansach w ochronie zdrowia włączyło się Prawo i Sprawiedliwość, były premier Mateusz Morawiecki zaproponował pakiet zmian który ma zwiększyć przejrzystość wydatkowania pieniędzy NFZ. Wśród nich znalazły się m.in. utworzenie ogólnopolskiego portalu z ofertami pracy w publicznej ochronie zdrowia, obowiązek ujawniania kontraktów finansowanych ze środków publicznych, elektroniczna ewidencja czasu pracy medyków i wprowadzenia maksymalnej stawki za lekarski dyżur finansowany z publicznych pieniędzy. Politycy partii zapowiedzieli kontrolę poselską w Szpitalu Południowym.
Równolegle do zapowiadanych przez rząd kontroli coraz mocniejsze propozycje dotyczące ochrony zdrowia przedstawiają politycy Lewicy. Marszałek Sejmu Włodzimierz Czarzasty podkreślił dzisiaj, że nie chodzi o atak na środowisko lekarskie, tylko o poważną dyskusji o funkcjonowaniu całego systemu. Lewica ma cztery rozwiązania: pierwszym miałoby być wprowadzenie limitu wynagrodzeń lekarzy lub maksymalnych stawek godzinowych finansowanych z publicznych pieniędzy. Drugim - zakaz jednoczesnej pracy w publicznych i prywatnych placówkach. Trzeci postulat zakłada wprowadzenie elektronicznej ewidencji czasu pracy lekarzy, która pozwalałaby sprawdzać, czy jedna osoba nie jest wykazywana jednocześnie w kilku miejscach. Czwarty dotyczy wykorzystania kosztownego sprzętu medycznego kupowanego za publiczne środki, który zdaniem Lewicy często nie pracuje z pełną wydajnością.
Czytaj także: