Autor : Magdalena Gajownik
2026-08-12 12:39
Filip Nowak, prezes NFZ na antenie RMF FM odniósł się do najważniejszych problemów systemu ochrony zdrowia. Mówił ile dziś brakuje na świadczenia wykonane ponad wartość kontraktów i dlaczego Fundusz chce rozszerzyć swoje kompetencje kontrolne.
Pomysł wprowadzenia limitu 240 zł za godzinę pracy finansowanej ze środków publicznych nie oznacza na razie konieczności wyboru między pracą na NFZ a sektorem prywatnym i nie wszedł w życie, jest dopiero na etapie konsultacji w MZ. Filip Nowak uważa, że na rozwiązanie typu „albo albo” jest jeszcze za wcześnie. - Ja myślę, że dobrze jest, żeby każdy, kto chce pracować i korzystać ze środków publicznych podjął taką decyzję, że chce pracować i mieć pewne finansowanie, mieć jasny kontrakt, mieć gwarantowaną liczbę pacjentów i pomagać ludziom, bo do tego jesteśmy stworzeni, albo ktoś chce pracować w prywatnym biznesie. To jest wolny kraj. - mówił na antenie RMF FM. Żeby pacjenci nie przenikali z prywatnych gabinetów do publicznego systemu, rozwiązaniem ma być wymóg zatrudnienia lekarza w publicznej ochronie zdrowia co najmniej na pół etatu, jeśli chce on pracować dla Funduszu.
Zdaniem Nowaka problemem jest nie tyle sama liczba szpitali, a liczba oddziałów utrzymujących całodobową gotowość mimo niewielkiej liczby przypadków wymagających pilnej interwencji. -Jest za dużo szpitali w Polsce, którzy dyżurują w reżimie 24-godzinnym. Za dużo pieniędzy płacimy personelowi medycznemu, nie tylko lekarzom, za dyżurowanie. - uważa prezes NFZ ale jednocześnie stanowczo odcina się od pomysłu likwidowania szpitali, a zamiast tego proponuje zmianę ich profilu i dostosowanie działalności do potrzeb mieszkańców i wtedy część oddziałów mogłaby działać przede wszystkim w trybie planowym, a świadczenia pilne byłyby w ośrodkach, które mają zaplecze kadrowe i doświadczenie.
Jako przykład problemów wynikających z braku konsolidacji Nowak wskazuje Miastko i w jego ocenie połączenie tamtejszego szpitala ze szpitalem w Bytowie mogłoby w przeszłości zapobiec części obecnych problemów. - Miastko jest świetnym przykładem na to, do czego prowadzi upór przeciwko konsolidacji i restrukturyzacji udzielanych świadczeń w danym miejscu.
Fundusz chce zatrudnić więcej kontrolerów i specjalistów i szerzej wykorzystywać analizę danych do wyszukiwania placówek, w których mogą występować jakiekolwiek nieprawidłowości. - Chciałbym, żebyśmy mieli po pierwsze większą liczbę kontrolerów, czyli mogli skontrolować większą liczbę placówek. (...) Bardzo bym chciał, żebyśmy mogli zatrudnić profesjonalistów, którzy dzisiaj nie chcą u nas pracować, bo za mało płacimy. - tłumaczył.
W dalszym ciągu wyzwaniem jest finansowanie nadwykonań, bo początkowo NFZ szacował je na ok 24 mld zł. - Narodowy Fundusz Zdrowia z żelazną konsekwencją płaci za wszystkie rachunki do wartości zawartych umów. Żeby utrzymać tę płynność finansową, żeby płacić za świadczenia, które wybiegają poza wartość kontraktu, to na początku mieliśmy te potrzeby w wysokości 24 mld zł. Natomiast dziś już to jest ok. 13-14 mld zł do tego, żebyśmy płacili za świadczenia wykonane powyżej tego, na co się umówiliśmy ze szpitalami. Na zabiegi, które zakontraktowaliśmy, środków nie zabraknie - przekonywał Nowak. Szpitale mają tak planować pracę, żeby nawet na koniec roku był dostęp do badań i zabiegów. Odmowa wykonania świadczenia może skutkować karą, a nawet rozwiązaniem umowy z NFZ.
Czytaj także:
Minister zdrowia o pensjach lekarzy, dziurze NFZ i „lex szarlatan”
Partnerzy serwisu