Autor : Marcin Powęska
2026-02-04 09:05
Zespół lekarzy z Barcelony zapisał się w historii medycyny, wykonując pierwszy na świecie częściowy przeszczep twarzy od dawczyni, która wcześniej formalnie poprosiła o tzw. samobójstwo wspomagane. To ważne wydarzenie nie tylko ze względów medycznych, ale także kontekst etyczny, w którym decyzja o zakończeniu jednego życia stała się jednocześnie decyzją o uratowaniu jakości drugiego.
Ciężkie oszpecenie twarzy należy do najbardziej obciążających niepełnosprawności. Nie chodzi wyłącznie o wygląd. Utrata struktur twarzy oznacza często niemożność mówienia, jedzenia czy prawidłowego widzenia, a także głębokie konsekwencje psychiczne i społeczne. Jak wyjaśnia dr Joan-Pere Barret, kierownik Oddziału Chirurgii Plastycznej i Oparzeń Vall d'Hebron, przeszczep twarzy nie jest zabiegiem estetycznym, lecz funkcjonalnym. Stosuje się go wtedy, gdy klasyczna chirurgia rekonstrukcyjna nie jest w stanie odtworzyć kluczowych struktur, takich jak mięśnie okrężne ust czy powiek, nerwy i kości twarzoczaszki.
Odbiorczyni w tym przypadku wymagała tzw. przeszczepu typu I, obejmującego centralną część twarzy. Doszło u niej do rozległej martwicy tkanek po ciężkiej infekcji bakteryjnej, która doprowadziła do utraty podstawowych funkcji życiowych związanych z twarzą.
Nowatorski charakter zabiegu polegał na tym, że dawczyni była osobą, która - zgodnie z hiszpańskim prawem - wystąpiła o procedurę samobójstwa wspomaganego (eutanazji). Przed jej przeprowadzeniem kobieta zdecydowała się nie tylko na oddanie narządów wewnętrznych i tkanek, lecz także na donację twarzy.
- Dawcy i ich rodziny zawsze dokonują aktu ogromnej hojności. W tym przypadku dochodzi jeszcze coś, co budzi szczególny szacunek: osoba, która świadomie kończy swoje życie, przeznacza jeden z ostatnich gestów, by dać komuś innemu realną szansę na nowe życie - mówi dr Elisabeth Navas, koordynatorka ds. donacji i transplantacji w Vall d'Hebron.
Vall d'Hebron od lat znajduje się wśród elity transplantologii twarzy. W 2010 r. zespół kierowany przez dr. Barreta przeprowadził pierwszy na świecie pełny przeszczep twarzy, a w 2015 r. - pierwszy taki zabieg wykonany po kontrolowanym zatrzymaniu krążenia (asystolia kategorii III Maastricht). Obecna operacja była trzecią transplantacją twarzy wykonaną w tym ośrodku.
Na świecie przeprowadzono dotąd zaledwie 54 przeszczepy twarzy. Tylko około 20 centrów dysponuje zapleczem umożliwiającym takie procedury, a zaledwie 7 wykonało ich trzy lub więcej.
Każdy przeszczep twarzy jest oceniany indywidualnie. W jednym zabiegu uczestniczy około 100 profesjonalistów: chirurdzy plastyczni i mikrochirurdzy, immunolodzy, specjaliści transplantologii, anestezjolodzy, pielęgniarki, rehabilitanci, psychiatrzy, psycholodzy oraz personel intensywnej terapii i laboratoriów.
- Mamy doświadczenie, zaplecze techniczne i wyspecjalizowane zespoły, ale mimo to każdy przypadek wymaga opracowania osobnego, precyzyjnie dopasowanego protokołu - podkreśla dr Alberto Sandiumenge, koordynator programów donacji i transplantacji w Vall d'Hebron.
Przeszczep twarzy dotyczy nie tylko tkanek, lecz także tożsamości. Z tego powodu kwalifikacja pacjenta obejmuje rozbudowaną ocenę psychiatryczną, psychologiczną i społeczną. Specjaliści analizują zdolność adaptacji, realistyczne oczekiwania, historię psychiczną, wsparcie rodziny oraz gotowość do długotrwałego leczenia immunosupresyjnego. W proces zaangażowany jest także wskazany przez pacjenta bliski opiekun, który pozostaje w stałym kontakcie z zespołem medycznym.
Pozytywna opinia zespołów klinicznych trafia następnie do komisji etycznych, a potem - za pośrednictwem katalońskiej i krajowej organizacji transplantacyjnej - do struktur systemu ochrony zdrowia, które wydają formalną zgodę na zabieg.
Dawca i biorca muszą mieć zgodną płeć, grupę krwi i zbliżone wymiary twarzoczaszki. W tym przypadku wykonano tomografię komputerową obu osób, a dane posłużyły do stworzenia trójwymiarowych modeli cyfrowych i wydruków 3D. Pomagały one zaplanować cięcia kostne z dokładnością do milimetrów. Przygotowano również silikonową maskę, by po pobraniu tkanek odtworzyć wygląd dawczyni i zachować należny jej szacunek.
Sam zabieg trwał kilkanaście godzin. Przeszczepiono skórę, tkankę tłuszczową, mięśnie, nerwy i elementy kości. Kluczowe było odtworzenie połączeń naczyniowych i nerwowych, które w przyszłości umożliwią ruch, czucie i mimikę.
Po operacji pacjentka spędziła miesiąc w szpitalu - znacznie krócej niż osoby po wcześniejszych przeszczepach twarzy w tym ośrodku. Rozpoczęto intensywną rehabilitację, której celem jest stopniowe "uczenie" twarzy nowych funkcji. Początkowo przeszczepione mięśnie pozostają bezwładne, a nerwy potrzebują czasu na odtworzenie połączeń. Proces ten wymaga codziennej pracy i dużego zaangażowania pacjentki. Równolegle zapewniono jej długoterminowe wsparcie psychologiczne, pomagające oswoić zmiany w wyglądzie, skutki leczenia i nową codzienność.
- Każda donacja i każdy przeszczep to wysiłek zespołowy. W tym przypadku skala współpracy i dbałości o godność dawczyni oraz bezpieczeństwo biorczyni była wyjątkowa - mówi Beatriz Domínguez-Gil, dyrektor generalna Hiszpańskiej Organizacji Transplantacyjnej.
Ten zabieg nie zmienia zasad debaty o eutanazji, ale pokazuje, że nawet w najbardziej granicznych momentach życia możliwe są decyzje, które przynoszą innym realną nadzieję.
W Polsce wykonano dotychczas dwa przeszczepy twarzy - oba w Centrum Onkologii - Instytucie im. Marii Skłodowskiej-Curie w Gliwicach w 2013 r. Pierwszy zabieg miał miejsce 15 maja 2013 r., kiedy zespół pod kierownictwem prof. Adama Maciejewskiego wszczepił twarz 33-letniemu mężczyźnie, który ciężko ucierpiał w wypadku przy pracy. Operacja trwała ponad dobę i była nie tylko pierwszym w Polsce, lecz także pierwszym na świecie przeszczepem wykonywanym pilnie, by ratować życie pacjenta. 4 grudnia 2013 r., ten sam zespół przeprowadził drugi pełny przeszczep twarzy, tym razem u 26-letniej kobiety z powodu rozległych zmian związanych z neurofibromatozą twarzy.
Czytaj także:
Ponad 2,2 tys. przeszczepów w 2025 r. – historyczny wynik
Przez miesiąc wątroba świni pracowała w człowieku. To dopiero początek
Partnerzy serwisu