Autor : Katarzyna Kocielnik
2025-08-12 09:23
Prof. Tomasz Grodzki o wyzwaniach dla nowej minister zdrowia i potrzebie reformy systemu ochrony zdrowia. Czy dwa i pół roku bez wyborów wystarczy, by zacząć realne zmiany?
Aleksandra Kurowska: Panie senatorze, jest Pan politykiem, ale jest też Pan lekarzem. Mamy nową minister zdrowia. Jakie wyzwania Pana zdaniem stoją przed nią?
Prof. Tomasz Grodzki: Pani minister Grenda jest doświadczonym samorządowcem, doświadczonym menedżerem, która w systemie ochrony zdrowia pracuje od lat. Z drugiej strony trzeba traktować zmiany na tym stanowisku jako pewnego rodzaju przekazanie pałeczki, bo wyzwania są ciągle te same. System musi być sprawniejszy, kolejki muszą być krótsze, ludzie muszą dostać opiekę należną dla ich choroby i jednocześnie, ponieważ świat się zmienia, choroby się zmieniają, oczekiwania chorych się zmieniają, no trzeba ten system unowocześniać, bo takie petryfikowanie systemu, który był dobry 30 lat temu, chociaż nigdy nie był tak całkiem dobry, on ma być po prostu lepszy.
No właśnie, Pani minister Leszczyna, można by w uproszczeniu powiedzieć, że załatwiła pewne postulaty polityczne, in vitro, dostęp do antykoncepcji awaryjnej, też bardzo ważny temat onkopłodności u pacjentów onkologicznych.Teraz zostały takie cięższe tematy merytoryczne, jak właśnie reforma sieci szpitalnictwa, czy uporządkowanie relacji opieki podstawowej, opieki zdrowotnej, ambulatoryjnej i szpitali. Myśli Pan, że ten czas, który został do kolejnych wyborów, to wystarczy na to, żeby te zmiany były odczuwalne przez pacjentów?
Teraz jest unikalny czas, bo będzie dwa i pół roku bez wyborów, a mieliśmy niedawno taki maraton wyborczy, jeden po drugim. Pani minister Leszczyna zrobiła mnóstwo dobrych rzeczy, ale trzeba pamiętać, że taka kompleksowa reforma systemu ochrony zdrowia, na przykład w Danii, przy akceptacji wszystkich sił politycznych, zajęła 16 lat, ale przyniosła znakomite efekty. Duńczycy są bardzo zadowoleni ze swojego systemu ochrony zdrowia, ale w ciągu tych dwóch lat, oczywiście cudu nie będzie, ale należy zainicjować pewne procesy i to już się zaczyna. Sieć szpitali jest za progiem parlamentu, ale to nie tylko o to chodzi. Trzeba zainicjować te procesy i potem, przy pełnym poparciu sił politycznych, należy je konsekwentnie przez parę czy paręnaście lat przeprowadzić, aby efekt finalny był naprawdę znakomity, jak w wielu krajach, nie tylko w Danii, m.in. w Hiszpanii.Ja jestem przekonany, że pani minister wie, jak te procesy zainicjować, tylko, powtarzam, musi mieć pełne poparcie koalicjantów. Nie może być tak, że ona z czymś wyjdzie, a ktoś z koalicjantów znowu zacznie grymasić czy krytykować. To nie jest moment.Trzeba iść do przodu.
Czytaj także:
M. Biejat: powinniśmy zwiększać dostępność diagnostyki w POZ
Gorgoń-Komor o słowach premiera: Nie będzie reformy bez medyków
Partnerzy serwisu