Autor : Magdalena Gajownik
2026-08-25 16:54
Dyrektorzy placówek pytają ratowników ile godzin pracują i w ilu miejscach są zatrudnieni. Problem w tym, że przepisy o nowym limicie 320 godzin dopiero są przygotowywane, a ratownicy nie wiedzą, które godziny będą wliczane do limitu i kto będzie miał prawo to sprawdzać. Dlatego Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych pyta minister zdrowia Jolantę Sobierańską-Grendę o konkretną podstawę prawną.
Sprawa zaczęła się od bardzo praktycznego problemu: pracodawcy zaczęli pytać ratowników o ich łączny czas pracy, czyli o to, gdzie jeszcze pracują, ile godzin tam przepracowują i czy suma ich dyżurów nie przekracza planowanego limitu. To wszystko na razie jest palcem po wodzie, dlatego ratownicy nie chcą sami interpretować przepisów, zwłaszcza że najważniejsze rozwiązanie, o które toczy się spór, nie jest jeszcze obowiązującym prawem, a mianowicie chodzi o projekt ustawy przygotowany przez Ministerstwo Zdrowia, który ma ograniczyć łączny czas pracy pracownika medycznego u wszystkich świadczeniodawców mających umowę z NFZ do równowartości dwukrotności pełnego wymiaru czasu pracy. Projekt został opublikowany w lipcu 2026 r. i jest dopiero elementem procesu legislacyjnego.
Przy założeniu pełnego wymiaru 160 godzin miesięcznie, daje to 320 godzin, stąd właśnie wzięło się określenie „limit 320 godzin” i dlatego ratownicy chcą mieć jasność i "podkładkę", co właściwie już dziś mogą od nich wymagać dyrektorzy i jakie zasady będą obowiązywać.
W swoim piśmie do Jolanty Sobierańskiej-Grendy Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych wymienia sytuacje, które mogą być problematyczne przy liczeniu czasu pracy, czyli chodzi m.in. o dyspozytornie medyczne i stanowiska wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego, o pracę w strukturach podległych MON i MSWiA i w prywatnych firmach, które wykonują komercyjny transport medyczny lub zabezpieczenia medyczne. Ratownicy chcą więc wiedzieć, czy jeśli ktoś ma kilka różnych zajęć, to wszystkie przepracowane godziny będą wrzucane do jednego wspólnego „licznika”, czy projektowane ograniczenie obejmie tylko określoną kategorię pracy, czyli świadczenia realizowane u świadczeniodawców mających kontrakt z NFZ.
Druga część pisma dotyczy danych o wynagrodzeniach - związkowcy chcą wiedzieć, czy i na jakiej podstawie można stworzyć system, który zbierałby informacje o wszystkich godzinach pracy ratownika i jego zarobkach w różnych miejscach. To pytanie jest istotne w kontekście zatrudnienia poza klasycznym systemem finansowania świadczeń przez NFZ, bo ratownicy pracują w innych strukturach i podmiotach w związku z tym OZZRM domaga się wskazania konkretnego przepisu, który pozwalałby na takie gromadzenie i łączenie danych.
Jeśli pracownik jest zatrudniony w kilku miejscach, to jego pierwszy pracodawca nie musi przecież automatycznie wiedzieć, ile godzin przepracował u drugiego albo trzeciego dlatego ratownicy pytają MZ, czy pracodawca będzie miał obowiązek sprawdzać takie informacje, a jeżeli tak, to w jaki sposób będzie mógł to zrobić zgodnie z prawem. Chcą też wiedzieć czy taki obowiązek będzie dotyczył wojewodów zatrudniających dyspozytorów i wojewódzkich koordynatorów ratownictwa medycznego i prywatnych podmiotów, które nie są częścią systemu świadczeń finansowanych przez NFZ. Znaków zapytania dużo, odpowiedzi jeszcze nie ma.
Czytaj także:
Karetka ma 60 sekund na wyjazd. Ratownik: często to jest nierealne
Partnerzy serwisu