Autor : Antonina Zborowska
2025-09-03 16:01
Funkcjonujemy w sytuacji, w której nie dysponujemy nie tylko systemem wsparcia profesjonalnego, ale także wsparcia od tych, którzy najwcześniej mogliby zareagować – mówi w rozmowie z nami dr Marcin Zarzecki – socjolog, statystyk, ekonometryk, ewaluator. Wykładowca Uniwersytetu Kardynała Stefana Wyszyńskiego w Warszawie, Krajowej Szkoły Administracji Publicznej im. Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej Lecha Kaczyńskiego oraz Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika w Warszawie.
Forum Ochrony Zdrowia na Forum Ekonomicznym w Karpaczu to miejsce, gdzie eksperci rozmawiają o najpoważniejszych problemach polskiego systemu ochrony zdrowia. Tym razem jednym z głównych tematów było zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Problem, który jeszcze kilkanaście lat temu niemal nie istniał w debacie publicznej, dziś urasta do rangi narodowego wyzwania.
Samobójstwa wśród młodych ludzi nie są statystyką – to dramaty rodzin, nauczycieli i całych społeczności. Jak podkreślał dr Marcin Zarzecki ze Szkoły Głównej Mikołaja Kopernika w Warszawie, nasze społeczeństwo nie jest gotowe, by skutecznie reagować na pierwsze sygnały kryzysu.
– Co najmniej 700 tys. młodych ludzi na świecie co roku umiera wskutek targnięcia się na swoje życie. W Polsce wskaźnik wynosi 5,3 na 100 tys. mieszkańców. W grupie wiekowej 13–18 lat liczba prób samobójczych w ostatnich latach wzrosła aż o 150 proc. – alarmował dr Zarzecki.
Sytuację pogarsza dramatyczny niedobór specjalistów. – W Polsce mamy 482 psychiatrów dzieci i młodzieży. To daje jednego lekarza na 12 tys. młodych obywateli. W Niemczech proporcja wynosi 1 do 2 tys. W niektórych województwach, jak lubuskie czy podkarpackie, pracuje zaledwie pięciu specjalistów – wyliczał ekspert.
Zdaniem Zarzeckiego problem tkwi nie tylko w braku psychiatrów, ale również w braku przygotowania dorosłych, którzy mają codzienny kontakt z młodzieżą. – Nauczyciele, lekarze czy pielęgniarki powinni być systemem wczesnego ostrzegania. Badania wykazały jednak jednoznacznie: choć w programach nauczania znajdują się treści dotyczące zdrowia psychicznego, to są one dalece niewystarczające. Większość nauczycieli zetknęła się z próbą samobójczą, ale nie wiedziała, jak reagować – mówił ekspert.
To oznacza, że nawet tam, gdzie dramatyczne sygnały są widoczne, często brakuje adekwatnej reakcji.
Kolejnym problemem jest ograniczanie terapii do farmakologii. – W Polsce dominuje leczenie farmaceutyczne, ale ono samo nie jest skuteczne – podkreślał Zarzecki.
Dodatkowo, jak twierdzi socjolog pandemia COVID-19, która ogromnie wpłynęła na młodych ludzi, nie pomogła, a tylko pogłębiła kryzys. – Widzimy wyraźny wzrost prób samobójczych będących skutkiem depresji po izolacji społecznej. W czasie pandemii spotkałem się wśród moich seminarzystów z pierwszymi głębokimi depresjami i wycofaniem z życia akademickiego – opowiadał.
Ekspert zwrócił także uwagę na rolę kultury popularnej. – Żyjemy w świecie, w którym filmy czy seriale często gloryfikują samobójstwo jako sposób rozwiązania sytuacji granicznych. Badania w USA wykazały, że po emisji serialu pt. "13 powodów" liczba samobójstw wśród nastolatek wzrosła o 29 proc. – przypomniał Zarzecki.
Lecz nie tylko produkowane filmy wpływają na zdrowie psychiczne dzieci i młodzieży. Dr Zarzecki podkreślił, że podobne zagrożenia płyną z cyberprzestrzeni. – Przemoc online jest trzykrotnie bardziej obciążająca psychicznie niż ta twarzą w twarz.
Choć kształcenie nowych psychiatrów potrwa lata, dr Zarzecki wskazuje działania możliwe od zaraz:
edukacja rodziców, nauczycieli i personelu medycznego,
tworzenie zdeinstytucjonalizowanych modeli wsparcia, łączących ochronę zdrowia z pomocą społeczną,
zmiana narracji kulturowej, by unikać gloryfikowania samobójstw,
większe finansowanie i uświadamianie samorządów, że problem wymaga realnych działań, niesymbolicznych gestów.
– Bez edukacji i bez odpowiednich narzędzi trudno będzie zatrzymać falę samobójstw, bo mamy już do czynienia ze zjawiskiem falowym. To problem, którego nie da się rozwiązać poklepaniem po ramieniu – podkreślał ekspert. Na koniec dr Zarzecki zaapelował o większą empatię i współpracę całego społeczeństwa. – Najlepsze efekty osiągniemy, jeśli wszyscy się w ten proces zaangażujemy. Nie tylko instytucje, ale i my – dorośli, którzy muszą bardziej empatycznie patrzeć na osoby w kryzysie. Bo często one nie wiedzą, do kogo się zwrócić, a same sobie nie poradzą – podsumował.
Czytaj także:
Studentka dziennikarstwa i nowych mediów na Uniwersytecie Civitas. Moją głowę najczęściej zaprzątają sprawy społeczne i wydarzenia kulturalne. Jestem również wielką miłośniczką zwierząt, stale szkolącą się w tematyce wychowania psów. Czas prywatny dzielę z dwoma czworonogami — ukochanym psem o imieniu Lukier i kotem bez ogona zwanym Ryszardem. Można mnie również spotkać na drogach za kierownicą ulubionego motocykla lub podczas imprez za konsolą DJ-ską. Lubię słuchać ludzi i widzieć jak zwykle niezauważony przez śmiertelników milimetrowy krok w medycynie - ratuje czyjeś życie - dlatego o tym piszę.
Partnerzy serwisu