Autor : Magdalena Gajownik
2026-08-03 15:42
Ratownicy medyczni apelują do ministerstwa zdrowia, że system dyspozytorni medycznych jest w kryzysie. Twierdzą, że brakuje pracowników, część połączeń alarmowych jest przekierowywana między województwami, a pieniądze przeznaczone na funkcjonowanie dyspozytorni są wydawane też na inne stanowiska w urzędach wojewódzkich. Ministerstwo Zdrowia odpowiada, że problem jest znany, ale za organizację pracy i zatrudnienie odpowiadają wojewodowie.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych skierował do Ministerstwa Zdrowia i Ministerstwa Spraw Wewnętrznych i Administracji oficjalne zawiadomienie o - jak podkreśla - systemowych nieprawidłowościach w funkcjonowaniu dyspozytorni medycznych. Według ratowników w wielu dyspozytorniach nie ma wystarczającej liczby dyspozytorów medycznych, dlatego część zgłoszeń alarmowych trafia do innych województw przez co tworzy tzw. „krążące połączenia”, czyli że osoba która dzwoni pod numer 999 lub 112 może być obsłużona przez dyspozytora, który jest setki kilometrów dalej, co jest bez sensu i zwiększa ryzyko opóźnień w sytuacjach zagrożenia życia.
Drugim problemem jest wydawania pieniędzy - wg. OZZRM środki powinny trafiać przede wszystkim na wynagrodzenia dyspozytorów i utrzymanie stanowisk pracy, a tymczasem - jak twierdzi związek - część urzędów wojewódzkich finansuje z tego budżetu stanowiska administracyjne, co skutkuje tym, że nie ma pieniędzy na podwyżki dla dyspozytorów.
Trzecim problemem są płace i warunki pracy - związkowcy podkreślają, że dyspozytorzy medyczni to doświadczeni ratownicy, którzy po przeniesieniu dyspozytorni pod urzędy wojewódzkie stracili część uprawnień przysługujących pracownikom podmiotów leczniczych, pracują dłużej niż personel medyczny w szpitalach i zespołach ratownictwa, a jednocześnie zarabiają mniej.
Ogólnopolski Związek Zawodowy Ratowników Medycznych domaga się:
pieniędzy tylko na dyspozytornie i obsługę systemu, a nie na inne etaty w urzędach. Plus dodatkowo chcą kontroli wydatków
pensje dyspozytorów mają być o 10 proc. wyższe niż ratowników, którzy pracują w zespołach ratownictwa medycznego
możliwości pracy na kontraktach i umowach cywilnoprawnych i pełnienia 24-godzinnych dyżurów
lepszej ochrony prawnej dyspozytorów i ograniczenia liczby nieuzasadnionych zgłoszeń, które powinny trafiać do podstawowej lub nocnej opieki zdrowotnej zamiast na numer alarmowy
Ministerstwo Zdrowia nie zgadza się z częścią zarzutów i w swoim stanowisku podkreśla, że środki na dyspozytornie nie powinny finansować innych stanowisk w urzędach wojewódzkich niż te bezpośrednio związane z ich funkcjonowaniem, a od 2025 r. zapewniono już finansowanie etatu administracyjnego przeznaczonego tylko do obsługi dyspozytorni, ale jednocześnie za wydatkowanie tych pieniędzy odpowiadają wojewodowie, a nie resort zdrowia. Ministerstwo nie planuje też wprowadzenia oddzielnego systemu minimalnych wynagrodzeń dla dyspozytorów, bo tłumaczy, że jako pracownicy urzędów wojewódzkich podlegają przepisom dotyczącym administracji i różnice w wynagrodzeniach między województwami wynikają z lokalnej polityki kadrowej.
Wniosek? Obie strony zgadzają się co do niektórych problemów, ale różnią się w ocenie ich przyczyn i tego, kto jest za to odpowiedzialny.
Czytaj także:
Samorządy medyczne z czterema postulatami do resortu zdrowia