Autor : Magdalena Gajownik
2026-04-13 13:03
Przemysław Czarnek przedstawił na konferencji projekt ustawy, który ma natychmiast zwiększyć finansowanie diagnostyki. Według polityków opozycji sytuacja w szpitalach jest na tyle poważna, że bez szybkiej reakcji ucierpią pacjenci.
„Szpitale zaczynają się zamykać, a pacjenci są odsyłani bez badań” – tak mocno wybrzmiał przekaz konferencji prasowej Przemysława Czarnka, który razem z politykami Prawa i Sprawiedliwości przedstawił gotowy projekt ustawy mającej – jak przekonują – natychmiast zasilić finansowo system ochrony zdrowia. Były minister edukacji nie owijał w bawełnę i mówił wprost o narastającym kryzysie finansowym w szpitalach powiatowych i wojewódzkich, który – jego zdaniem – widać już nie w prognozach, tylko w codziennym funkcjonowaniu placówek.
– Po raz drugi wybrzmiały wprost informacje od dyrektorów szpitali i organów prowadzących, że część placówek może zostać zamknięta jeszcze w tym roku. Wskazuje się, że pogarszająca się płynność finansowa – wynikająca z drastycznych ograniczeń finansowania ochrony zdrowia i zapaści w Narodowym Funduszu Zdrowia, którą sama pani Sobierańska-Grenda określiła mianem bankructwa NFZ – może doprowadzić w krótkim czasie do realizacji scenariusza, o którym mówiła, czyli zamknięcia nawet 30 proc. szpitali. O tym otwarcie mówią lekarze i dyrektorzy placówek, którzy widzą nie perspektywę roku czy dwóch, lecz najbliższych miesięcy, w których może dojść do utraty płynności finansowej, braku możliwości wypłat dla lekarzy i pielęgniarek, a w konsekwencji do zamykania oddziałów. – przekonywał Czarnek w Sejmie. Według polityków PiS skutki decyzji finansowych dotyczących diagnostyki już są odczuwalne przez chorych, którzy – mimo skierowań – nie mogą wykonać podstawowych badań i bynajmniej nie z powodu braku sprzętu, bo ten - jak zaznaczył Czarnek– został w ostatnich latach zakupiony na dużą skalę, ale dziś często stoi niewykorzystany.
W odpowiedzi PiS proponuje ustawę, która zakłada trzy źródła szybkiego finansowania systemu: pierwsze to przesunięcie środków przeznaczanych na Telewizję Polską w likwidacji. – Nie ma żadnego uzasadnienia, żeby miliardy trafiały do telewizji, podczas gdy pacjenci czekają na diagnostykę, te pieniądze powinny trafić do systemu ochrony zdrowia – argumentował Czarnek. Drugim rozwiązaniem ma być wykorzystanie rosyjskich aktywów które są w Polsce - 160 mln zł.
– Jeżeli rząd mówi, że jest antyrosyjski, to niech pokaże to w praktyce i przeznaczy te środki na leczenie Polaków, bo dziś pieniądze są, tylko nie trafiają tam, gdzie są najbardziej potrzebne – mówił poseł PiS.
Trzeci element projektu to mechanizm zabezpieczający finansowanie Narodowego Funduszu Zdrowia tak, żeby w trakcie roku budżetowego nie dochodziło – jak twierdzi PiS – do nagłych ograniczeń środków na świadczenia. Projekt ustawy – jak zapowiedzieli jego autorzy – ma być procedowany w najbliższym czasie w Sejmie, a jego przedstawicielem będzie Czesław Hoc. PiS liczy, że temat szybko trafi pod obrady.
Spór o finansowanie zdrowia nie jest nowy, bo już w czasie rządów PiS, gdy system również mierzył się z poważnymi problemami, z inicjatywy ówczesnego prezydenta Andrzej Duda powołano Fundusz Medyczny, który miał wspierać inwestycje i leczenie najcięższych chorób. Z kolei obecna koalicja, jeszcze jako opozycja – w tym Koalicja Obywatelska – domagała się wtedy, by część środków z rekompensaty abonamentowej dla Telewizji Polskiej - a było to około 2 mld zł - przeznaczyć na zdrowie, zwłaszcza na onkologię. Do takiego przesunięcia jednak ostatecznie nie doszło. Dziś role się odwróciły, ale pytanie pozostaje to samo – skąd wziąć pieniądze i jak sprawić, żeby trafiły do pacjentów zanim system zacznie się rzeczywiście chwiać.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu