Autor : Marcin Powęska
2026-02-09 09:40
Po raz pierwszy od ponad dekady nowy lek pokazał, że można spowolnić postęp stwardnienia rozsianego. W badaniu III fazy fenebrutinib firmy Roche dorównał jedynej dostępnej terapii, a w części analiz wypadł lepiej.
Fenebrutinib, eksperymentalny lek firmy Roche, osiągnął główny cel badania III fazy u pacjentów z pierwotnie postępującą postacią stwardnienia rozsianego (PPMS). W badaniu FENtrepid wykazano, że lek nie jest gorszy od okrelizumabu - jedynej zatwierdzonej terapii na SM, także w Polsce - w hamowaniu narastania niepełnosprawności.
Badanie objęło 985 pacjentów i porównywało codzienną doustną terapię fenebrutinibem z dożylnym okrelizumabem, stosowanym co kilka miesięcy. Głównym punktem końcowym był czas do potwierdzonego postępu niepełnosprawności po 12 tygodniach, ocenianego nie tylko klasyczną skalą EDSS, ale też testem chodu oraz sprawności rąk.
Pierwotnie postępująca postać stwardnienia rozsianego (PPMS) dotyczy ok. 15 proc. wszystkich chorych. W przeciwieństwie do częstszej postaci rzutowo-remisyjnej nie występują tu wyraźne rzuty ani okresy poprawy. Objawy narastają powoli, ale nieprzerwanie, a skuteczne leczenie od lat pozostaje ogromnym problemem neurologii. Do czasu rejestracji okrelizumabu pacjenci z PPMS nie mieli żadnej terapii modyfikującej przebieg choroby. Nawet dziś wybór jest w praktyce zerowy.
Fenebrutinib zmniejszył ryzyko postępu niepełnosprawności o 12 proc. w porównaniu z okrelizumabem. Zauważono to już po 24 tygodniach leczenia. Najsilniejszy efekt dotyczył funkcji kończyn górnych - wynik w tzw. teście 9-ciu kołków (9HPT) było o 26 proc. lepszy niż u pacjentów leczonych okrelizumabem.
To właśnie sprawność rąk w dużej mierze decyduje o samodzielności chorych: możliwości jedzenia, pisania, ubierania się czy pracy. Właśnie te funkcje często najszybciej odbierają pacjentom niezależność w PPMS. Dodatkowa analiza wykazała także przewagę fenebrutinibu w złożonym wskaźniku obejmującym EDSS i funkcję rąk - postęp choroby był mniejszy o 22 proc. względem standardu leczenia.
Fenebrutinib jest inhibitorem kinazy Brutona (BTK), ale różni się od większości leków z tej grupy. Jest odwracalny, wysoce selektywny i przenika do ośrodkowego układu nerwowego. Dzięki temu może działać nie tylko na limfocyty B odpowiedzialne za ostre zapalenie, lecz także na mikroglej w mózgu, który napędza przewlekłe uszkodzenia i neurodegenerację.
Profil bezpieczeństwa fenebrutinibu był zbliżony do okrelizumabu. Najczęstsze działania niepożądane obejmowały infekcje, nudności i krwawienia (podobnie jak okrelizumab). Częściej obserwowano przejściowe wzrosty enzymów wątrobowych, ale wszystkie przypadki ustąpiły po przerwaniu leczenia. Nie odnotowano ciężkich polekowych uszkodzeń wątroby.
W Polsce na stwardnienie rozsiane choruje szacunkowo 45-50 tys. osób. Około 7-8 tys. z nich ma PPMS. Jeśli fenebrutinib zostanie zarejestrowany, może stać się pierwszą doustną alternatywą dla dożylnego leczenia biologicznego tej choroby.
Roche zapowiada złożenie wniosków rejestracyjnych zarówno w PPMS, jak i w rzutowo-remisyjnej postaci SM po odczycie wyników drugiego badania III fazy (FENhance 1), spodziewanym w pierwszej połowie tego roku. Jeśli dane się potwierdzą, fenebrutinib trafi do regulatorów w USA i Europie.
Czytaj także:
Partnerzy serwisu