Autor : Marcin Powęska
2025-09-24 11:49
W obliczu niedawnych, kontrowersyjnych deklaracji łączących paracetamol (Tylenol) oraz szczepionki z autyzmem, Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) wydała jasny komunikat: dotychczasowe dowody nie potwierdzają takiego związku. Jednocześnie naukowcy i regulatorzy w Europie i Stanach Zjednoczonych zdecydowanie odcinają się od tych twierdzeń jako bezpodstawnych i potencjalnie szkodliwych.
Kilka dni temu prezydent USA Donald Trump podczas konferencji prasowej zwrócił szczególną uwagę na możliwość, by kobiety w ciąży unikały przyjmowania Tylenolu - środka powszechnie stosowanego w łagodzeniu bólu i gorączki - powołując się na domniemany wzrost ryzyka autyzmu u dzieci. W tym samym wystąpieniu kwestionował też harmonogram szczepień, sugerując, że może on przyczyniać się do rosnącej liczby diagnoz zaburzeń ze spektrum autyzmu. Trump oświadczył, że planowana jest zmiana etykietowania Tylenolu, by zaznaczyć możliwe powiązanie z autyzmem.
Wypowiedzi te natychmiast wywołały silną reakcję środowisk medycznych i naukowych, które zarzucają im brak solidnych podstaw badawczych oraz ryzyko siania niepotrzebnego lęku wśród kobiet ciężarnych i rodziców.
Światowa Organizacja Zdrowia (WHO) opublikowała już swoje stanowisko, w którym jednoznacznie stwierdziła, że dostępne do tej pory badania nie potwierdzają bezpośredniego, przyczynowego związku ani między stosowaniem Tylenolu (acetaminofenu), ani między szczepionkami a rozwojem autyzmu. Rzecznik WHO, Tarik Jašarević, przypomniał, że choć pojedyncze prace obserwacyjne sugerowały możliwą korelację między przyjmowaniem paracetamolu w ciąży a zaburzeniami neurorozwojowymi, ich wyniki pozostają niespójne i nie zostały konsekwentnie powtórzone w dużych, wieloośrodkowych analizach. - Gdyby związek był silny, widzielibyśmy go w wielu niezależnych badaniach - podkreślił, ostrzegając przed wyciąganiem pochopnych wniosków z danych o ograniczonej jakości.
WHO zaznacza, że wyciąganie daleko idących wniosków na podstawie tak niejednoznacznych rezultatów byłoby nieodpowiedzialne i może wprowadzać w błąd opinię publiczną, zwłaszcza kobiety w ciąży szukające rzetelnych informacji o bezpieczeństwie leków. Organizacja przypomina także, że teorie o rzekomym szkodliwym wpływie szczepionek na rozwój neurologiczny były już wielokrotnie obalane przez wieloletnie, zakrojone na szeroką skalę badania epidemiologiczne w różnych krajach. Liczne analizy obejmujące miliony dzieci na całym świecie nie wykazały żadnego zwiększonego ryzyka autyzmu po podaniu szczepionek, co czyni te twierdzenia częścią skompromitowanych, pseudonaukowych narracji.
Europejska Agencja Leków (EMA) oraz organy regulujące w Wielkiej Brytanii i innych krajach europejskich także zdystansowały się od twierdzeń Trumpa. EMA wydała oświadczenie, że nie ma nowego dowodu, który wymagałby zmiany dotychczasowych wytycznych dotyczących stosowania paracetamolu w ciąży - lek można stosować w razie potrzeby, w "najniższej skutecznej dawce i przez najkrótszy możliwy czas". W Wielkiej Brytanii agencja MHRA podkreśliła z kolei, że ból i gorączka, gdy są nieleczone, mogą stanowić większe ryzyko dla płodu niż odpowiednio dobrane środki łagodzące objawy.
Minister zdrowia Wielkiej Brytanii, Wes Streeting, stanowczo odrzucił publicznie ostrzeżenia Trumpa, mówiąc: "Nie ma żadnych dowodów, by użycie paracetamolu przez kobiety ciężarne powodowało u dziecka autyzm" i zachęcając, by ufać lekarzom, a nie wypowiedziom polityków. Zwrócił on uwagę, że w 2024 r. przeprowadzono rozległe badanie w Szwecji dotyczące ponad 2,4 miliona dzieci, które nie potwierdziło związku między paracetamolem w ciąży a autyzmem.
Ponadto wielu naukowców ostrzega, że interpretując dane epidemiologiczne, trzeba uwzględnić tzw. czynniki zakłócające, np. to, że kobiety sięgające po leki przeciwbólowe mogą częściej cierpieć na stany zapalne, infekcje lub gorączkę, które same w sobie zwiększają ryzyko komplikacji rozwojowych.
Autyzm to wieloczynnikowy stan rozwojowy, na który wpływają liczne czynniki - od predyspozycji genetycznych po elementy środowiskowe. Żadna pojedyncza przyczyna nie została dotąd jednoznacznie wskazana ani udowodniona. Skupianie się na jednym możliwym czynniku - jak leki przeciwbólowe - z pominięciem całego złożonego mechanizmu, może prowadzić do uproszczeń i błędnych wniosków.
Kluczową kwestią w badaniach nad potencjalnymi efektami prenatalnymi jest odróżnienie korelacji od przyczynowości. To, że w populacji obserwuje się związek statystyczny między przyjmowaniem paracetamolu w ciąży a występowaniem zaburzeń neurorozwojowych, nie oznacza, że lek jest sprawcą - może to być skutek innego czynnika (np. gorączki, stanu zapalnego lub innej choroby), który jednocześnie powoduje przyjmowanie leku i zwiększa ryzyko zaburzeń.
Warto też przypomnieć, że historycznie pojawiały się już błędne teorie łączące autyzm ze szczepionkami - jedna z najbardziej znanych to hipoteza o powiązaniu między szczepionką MMR a autyzmem, która została zdemaskowana jako oszustwo naukowe.
Sytuacja, w której lider polityczny formułuje medyczne zalecenia bez solidnego zaplecza naukowego, budzi poważne obawy w świecie zdrowia globalnego i etyki naukowej. Z jednej strony istnieje realne ryzyko, że kobiety w ciąży, przestraszone medialnymi ostrzeżeniami, zrezygnują z przyjmowania leków w sytuacjach, gdy są one potrzebne - co może prowadzić do poważnych konsekwencji. Z drugiej strony takie publiczne wypowiedzi mogą podsycać dezinformację, zniechęcać do szczepień lub budować nieuzasadnioną winę i lęki u rodziców dzieci z autyzmem.
Dlatego reakcje instytucji - takich jak WHO, EMA, MHRA - które konsekwentnie przypominają o konieczności oparcia się na rzetelnych dowodach - wydają się kluczowe, by ograniczyć potencjalne szkody społeczne wynikające z niesprawdzonych teorii. Jak zauważa WHO: "szczepionki ratują niezliczone życia" i nie powinny być kwestionowane w sposób, który ignoruje konsensus naukowy.
Czytaj także:
Rozłam szczepionkowy USA. Kennedy burzy 30 lat strategii
Administracja Trumpa już nie walczy z fentanylem? Oddalenie zarzutów
Partnerzy serwisu