Autor : Magdalena Gajownik
2026-07-28 11:25
Od 6 do 8 lat więzienia za składanie fałszywych oświadczeń przez lekarza i możliwość kontroli prywatnych gabinetów - Narodowy Fundusz Zdrowia zapowiada wzmocnienie swoich uprawnień kontrolnych.
Lekarze, którzy poświadczą nieprawdę w dokumentach składanych na potrzeby kontroli, mieliby odpowiadać karnie - za fałszywe oświadczenia grozi od 6 do 8 lat więzienia, a kierownicy podmiotów leczniczych dostaną 30 tys. zł kary. To na razie tylko plan, bo nowe rozwiązania muszą być przyjęte ustawowo, a o ich ostatecznym kształcie zdecyduje parlament. Dzisiaj kontrolowane podmioty przekazują oświadczenia, które - jak wskazał Fundusz - nie są obwarowane odpowiedzialnością karną za podanie nieprawdy. -Chcemy pewnego zaostrzenia odpowiedzialności za słowo pisane. Dziś kontroler wchodzi i prosi o pewne wyjaśnienia. Ale te wyjaśnienia nie mają sankcji karnych. My chcemy wprowadzić zapis, który mówi, że kto pisze pewne oświadczenie, które ma wyjaśnić nieprawidłowość, którą znaleźliśmy, to ponosi pewną odpowiedzialność za to również karną, bo oszukuje kogoś, kto mu płaci. - tłumaczył prezes NFZ i podobny mechanizm miałby pomóc przy kontrolach refundacji leków, bo są sytuacje w których apteka może nie ujawnić faktury korygującej wpływającej na wysokość należnej refundacji.
Po aferze w Szpitalu Południowym w Warszawie NFZ chce wzmocnić pion kontrolerski i rozszerzyć swoje kompetencje do kontroli prywatnych gabinetów i jak podkreślał na konferencji prezes NFZ Filip Nowak - nie chodzi o kontrolowanie prywatnej działalności lekarzy jako takiej, tylko o zweryfikowanie, czy nie dochodzi do nadużyć na styku sektora publicznego i prywatnego. Teraz kontrolerzy NFZ mogą wykryć nieprawidłowości w publicznej placówce, ale nie mają narzędzi, żeby sprawdzić, czy pacjent wcześniej nie był przyjmowany prywatnie przez tego samego lekarza, który następnie skierował go do leczenia z pominięciem kolejki.
- Nie chcę, żeby kontroler wchodził i sprawdzał czy doktor prywatnie dobrze pracuje, ale żebyśmy sprawdzili, czy pacjent, który ominął kolejkę, był wcześniej u lekarza, który go leczył, u ordynator, u kogoś kto mógł mieć wpływ na ominięcie tej kolei. Uważam, że to jest bardzo potrzebne. - powiedział Filip Nowak. Podstawą każdej takiej kontroli mają być przepisy ustawowe, a nie uznaniowe decyzje kontrolerów. Jak zapowiedział Filip Nowak, lekarz zatrudniony w publicznym systemie ochrony zdrowia powinien składać oświadczenie potwierdzające, że nie przekracza określonego limitu czasu pracy łącznie we wszystkich miejscach zatrudnienia, czyli maksymalnie dwa etaty w miesiącu.
Korpus kontrolerski NFZ działa od 2019 r. i ma ok. 300 pracowników, z czego licencję kontrolera ma 115 osób, ale Nowak zapowiedział, że chciałby, żeby za 10 lat było ich dwukrotnie więcej. Kontrolerzy są szkoleni, zdają specjalny egzamin i podlegają centralnym strukturom NFZ, a nie dyrektorom wojewódzkich oddziałów, żeby było niezależnie i bez konfliktu interesów. NFZ przyznaje, że jednym z największych problemów jest pozyskiwanie lekarzy do pracy w kontrolach, ponieważ wynagrodzenia oferowane przez Fundusz są dużo niższe od zarobków osiąganych przez specjalistów na rynku, dlatego jednym z pomysłów jest umożliwienie czynnie pracującym lekarzom prowadzenia kontroli poza własnym regionem.
-Chcemy wprowadzić takie rozwiązanie, które umożliwi również lekarzom pracującym w systemie, kontrolowania swoich kolegów z pełną zasadą higieny, że nie w swoim powiecie, nie w swoim województwie, ale gdzieś indziej, bo po pierwsze on ma wiedzę i wie jak to się robi, a po drugie to może być jego dodatkowa praca. (...) Wydaje mi się, że to jest ryzyko, które warto podjąć, bo mówimy o 220 mld zł budżetu Narodowego Funduszu Zdrowia - wyjaśniał Nowak.
Po informacjach, że niektórzy lekarze pracują po trzy doby, ministerstwo zdrowia chce wprowadzić łączny limit pracy do 320 godzin miesięcznie, czyli maksymalnie dwa etaty dla lekarzy pracujących publicznie i prywatnie. Poza kontrolami będą tylko ci, którzy udzielają świadczeń wyłącznie komercyjnie. Sporo głosów sprzeciwu pojawiło się też po deklaracjach, że lekarz może zarabiać do 240 zł za godzinę. Teraz MZ lekko przesuwa granicę i dla wybranych stanowisk (nie jest doprecyzowane których) ten limit może iść w górę z ośmiokrotności do dwunastokrotności płacy minimalnej za etat, czyli do ok. 58 tys. zł.
Czytaj także: