Autor : Magdalena Gajownik
2026-03-30 13:19
Z laboratorium o wysokim poziomie zabezpieczeń zniknęły próbki wirusów, w tym szczepy grypy H1N1 i H3N2, a sprawa wyszła na jaw dopiero po tygodniach, kiedy uczelnia zgłosiła incydent służbom – brazylijska policja zatrzymała naukowczynię pracującą na tym właśnie uniwersytecie w Campinas, choć śledczy podkreślają, że materiał biologiczny ostatecznie nie opuścił terenu kampusu.
W wyniesionych próbkach były m.in. szczepy wirusa grypy H1N1 i H3N2 i inne patogeny atakujące ludzi i świnie co automatycznie postawiło pytania o bezpieczeństwo biologiczne i procedury obowiązujące w tego typu ośrodkach badawczych. Próbki potencjalnie niebezpiecznych patogenów były przechowywane w laboratorium o trzecim poziomie bezpieczeństwa biologicznego na uniwersytecie w Campinas w Brazylii i – jak ustaliła policja – wyniosła je jedna z pracujących tam badaczek. Trzeci poziom bezpieczeństwa biologicznego oznacza, że naukowcy pracują tam z patogenami mogącymi powodować poważne choroby i przenosić się m.in. drogą kropelkową, dlatego obowiązują tam bardzo rygorystyczne zasady dostępu, kontroli materiału biologicznego i pracy w specjalnych warunkach ochronnych. Jeszcze wyższy poziom zabezpieczeń – czwarty – stosuje się wyłącznie w przypadku najbardziej niebezpiecznych patogenów na świecie, takich jak wirus Ebola.
Największe emocje w tej sprawie budzi jednak co innego - do incydentu doszło w lutym, a władze uczelni poinformowały o nim służby dopiero po niemal dwóch miesiącach. Lokalna policja szybko uspokoiła, że nie doszło do zagrożenia dla mieszkańców, bo materiał biologiczny nie opuścił terenu uniwersytetu, został odnaleziony i zabezpieczony, a następnie przekazany do brazylijskiego ministerstwa rolnictwa, które nadzoruje część laboratoriów pracujących z patogenami mogącymi mieć znaczenie także dla zdrowia zwierząt.
Główną podejrzaną w sprawie jest 36-letnia Soledad Palameta Miller, naukowczyni zajmująca się bakteriologią, wirusologią i bezpieczeństwem żywności, która pracowała w Instytucie Biologii uniwersytetu. Po zatrzymaniu i przesłuchaniu zwolniono ją z aresztu i – przynajmniej na razie – będzie odpowiadać z wolnej stopy. Ale to nie koniec... Śledczy sprawdzają także rolę jej męża, Michaela Edwarda Millera, weterynarza i doktoranta na tym samym uniwersytecie.
Czytaj także:
Kleszczowe zapalenie mózgu rośnie. Polska z niską wyszczepialnością
Pierwsza terapia genowa dla dzieci z rzadkim niedoborem odporności
Partnerzy serwisu